Jak otworzyć biuro podróży? Agencja turystyczna od kuchni

Jak otworzyć biuro podróży i jak je promować?

Jak otworzyć biuro podróży?Pytanie z tytułu zadała mi Pani Ewelina, która chce otworzyć biuro podróży, ale nie wie jak to zrobić ani czym się to je. Biznes turystyczny może być dobrym sposobem na życie. Ale warto się przygotować do jego otwarcia, żeby nie popełnić kosztownych błędów. Dzisiaj garść przydatnych informacji o tym…

Jak uruchomić biuro podróży?

Uściślijmy: chodzi o biuro podróży w rozumieniu potocznym – czyli de facto agencję turystyczną. Polskie prawo (ustawa o usługach turystycznych) definiuje trzy typy prowadzenia działalności turystycznej: agent, pośrednik i organizator turystyczny. Jeżeli chcesz samodzielnie organizować wycieczki czyli wysyłać klientów środkiem komunikacji do hotelu gdzie mają jakąś ofertę to w większości przypadków musisz starać się o to, aby być organizatorem turystyki. Zainteresowanych różnicami zachęcam do przestudiowania ustawy, natomiast ja skupię się na formie, o którą chodziło Pani Ewelinie tj, agencji turystycznej

Biuro podróży czyli agencja turystyczna

Agencja turystyczna to miejsce, w którym klienci znajdą wiele wycieczek od wielu organizatorów turystyki – tzw. touroperatorów. To dobry sposób na biznes, jeżeli masz pewne miejsce, które gwarantuje Ci przepływ dużej ilości ludzi, oraz dużo podpisanych umów z wieloma touroperatorami. To sprawi, że masa potencjalncyh klientów znajdzie u Ciebie ogromny wybór wycieczek. Aby prowadzić agencję turystyczną nie trzeba spełniać żadnych wymogów formalnych poza odpowiednim wpisem w zakresie prowadzonej dzialalności (PKD), nie potrzeba ubezpieczeń ani gwarancji bankowych. Jest się po prostu sprzedawcą dostępnych na rynku produktów. Ale produkty to nie oferta!

Co to jest dobra oferta turystyczna?

Wszystkei agencje turystyczne sprzedają to samo i zazwyczaj w tych samych cenach, bo umowy wymuszają ich pilnowanie. Jest kilka „myków” dzięki którym można te ceny obniżyć, żeby być tańszym od konkurencji. Ale najważniejsze dla Ciebie jest to, że dobra oferta to nie tylko cena i produkt. To cała oprawa – obsługa, transakcja, wygoda, szybkość, pewność i bezpieczeństwo jakie dajesz klientowi. Tutaj możesz wygrać najwięcej, a to dlatego, że ludzie chcą mieć pewność, że wydają swoje ciężko zarobione pieniadze mądrze i dobrze. Czasem po prostu wolą widzieć „twarz”, która weźmie na siebie odpowiedzialność za wybór najlepszej oferty i obsługę.

Biznes turystyczny

Biznes turystyczny jest prosty. Wzamian za prowizję ustanowioną w umowie z touroperatorem, która stanowi Twoje wynagrodzenie – pozyskujesz i obsługujesz klientów. Prowizje wynoszą zazywczaj od 10% do 15%. Jeżeli masz duże obroty, to wielu touroperatorów podniesie Ci progi prowizyjne o kilka procent, ale nie zdarza się, aby były większe niż 20%. Do prostej kalkulacji rentowności zdecydowanie wystarczy przyjęcie 10% prowizji.

Na czym zarabiać?

Z dochodu musisz pokryć koszty funkcjonowania (reklamy, czynsz, telefony, swoją pensję) dlatego dochód musi być duży. Na czym więc zarabiać w biurze podróży?
Na wycieczkach. Przeciętna rezerwacja w okresie wakacji obejmuje 3 osoby – rodziców i dziecko, a jej wartość najczęściej oscyluje w okolicy 5000 zł. Oznacza to, że z takiej rezerwacji, podpisana i opłacona umowa przyniesie Ci 500 zł (10%) dochodu. 10 takich rezerwacji to 5000 zł. Aby poprawić jakość obsługi klienta – najlepiej jeśli wykupisz dostęp do systemów rezerwacji. Jest ich kilka, ale najpopularniejszy to MerlinX (jest też SART, choć oba systemy ze sobą współpracują). Wówczas porównanie ofert będzie wygodne i szybkie a klient otrzyma informacje natychmiast.

Inne źródła dochodu to na przykład ubezpieczenia turystyczne. Choć kwoty są tutaj niewielkie, to głównie dlatego klienci chętnie je kupują, głównie gdy jeżdzą na narty lub z dziećmi. Prowizje wynoszą około 8% wartości ubezpieczenia i większość towarzystw ubezpieczeniowych chętnie przyjmuje kolejnych partnerów do współpracy. Jeśli nie chcesz podpisywać umów z wieloma ubezpieczycielami (to zabiera sporo czasu) wystarczy że zapiszesz się do programu partnerskiego np. Bankier, i tam uzyskasz dostęp do wszystkich ubezpieczeń turystycznych oraz ich porównywarek. Kiedy Internauta kliknie na linka z Twojej strony i kupi ubezpieczenie – wówczas naliczy Ci się prowizja.

Dobrym biznesem może być też sprzedaż biletów promowych (np. poprzez firmę Petpolonia na promy.pl) oraz lotniczych (dobrym konsolidatorem jest hurra.pl) i autokarowych (np. przez voyager.pl). Tu prowizje są różne, ale warto się tym zainteresować bo to już mniej sezonowy produkt. Ludzie przemieszczają się zawsze.
Jako dodatek – pośredniczenie w sprzedaży noclegów w hotelach. Wiele firm daje tą możliwość, ale ja zawsze korzystałem z serwisu booking.com, który ma dużą ofertę hotelową i dobre prowizje.

Twoja oferta może zyskać na innowacyjności, jeśli wprowadzisz np. rezerwację kwater na Chorwacji czy rejsów po Adriatyku – tu polecam Adriatic.hr.

Możliwości jest mnóstwo, musisz tylko się dokładnie rozejrzeć w tym, co może interesować klientów. Może nauka nurkowania? Albo obozy sportowe dla młodzieży?

Sezonowość w turystyce

Biuro podróży – nie zależnie od tego czy jest organizatorem wycieczek czy agencją turystyczną – chce mieć jak największą liczbę lojalnych klientów. Jak w każdym biznesie – to lojalni klienci utrzymują biuro podróży. Więc chcesz sprzedawać dużo. A dużo nie możesz, bo wycieczka czy wczasy to nie jest chleb, który każdy kupuje codziennie. Wakacje czy wyjazdy kupuje nie każdy i to zazwyczaj raz lub dwa razy w roku.

Dlatego ważne jest, aby w ofercie mieć dużo różnych produktów, aby przetrwać sezonowe „górki” i „dołki”. Zobacz jak wyglądają wykresy popularności w Internecie dla wyszukiwania słów związanych z turystyką. Za pomocą tego narzędzia Google możesz wyszukać sobie takie produkty, które będą się sprzedawać kiedy innymi nikt się nie interesuje.

Jak przyciągnąć klientów do biura podróży?

Masz dobrą, szeroką ofertę, wiedzę i determinację – musisz „tylko” przyciągnąć do siebie więcej klientów. Zazwyczaj biuro takie realizuje to w następujący sposób: wynajmuje lokal w dobrej lokalizacji, w galerii handlowej albo centrum miasta, z dobrym dojazdem i bezpłatnym parkingiem, jest czynne przynajmniej 12 godzin, koniecznie do godziny 20 tak żeby klienci którzy kończą pracę o 18 zdążyli się zapoznać z jego ofertą, najlepiej 7 dni w tygodniu.

Takie rozwiązanie ma niestety swoje wady: duże koszty funkcjonowania.

Koszty biura tradycyjnego

Czynsze w galeriach handlowych (poza specyficznymi i bardzo restrykcyjnymi umowami) wynosza 30-40 EUR netto i więcej za 1 metr, więc łatwo policzyć, że 20 metrowy lokal to wydatek około 4000-5000 tysięcy złotych (brutto). Do tego obowiązek zapewnienia otwarcia w czasie pracy galerii (czyli 7 dni w tygodniu po 10-12 godzin) sprawia, że nie da się tego prowadzić samodzielnie i trzeba kogoś zatrudnić. Jednak biuro w dobrej lokalizacji przy ciągu komunikacyjnym (np. tuż przy wejściu) pozwala zminimalizować wydatki na reklamę, bo wiele osób dowiaduje się o nim odwiedzając centrum handlowe.

Jeżeli otworzysz biuro w innym miejscu, tańszym – ale nie tak wyeksponowanym – to musisz liczyć się z comiesięcznym kosztem związanym z utrzymaniem reklam i bilboardów, które poinformują klientów gdzie to biuro jest. O kampaniach reklamowych dla takiego biura jeszcze za chwilę.

Alternatywa – internetowe biuro podróży

Wakacje.pl czy Travelplanet wykorzystały zalety sprzedaży prowizyjnej z niskimi kosztami biznesu online. Możesz założyć biuro całkowicie wirtualne – w swoim domu. Twoim kanałem sprzedaży może być dobrze zrobiona strona internetowa oraz samodzilenie robione kampanie reklamowe w Sieci – na forach internetowcych, pozycjonując stronę w Google albo przez serwisy społecznościowe. To niekoniecznie musi być kosztowne.

Odpadają Ci promocja „w realu”, dzierżawa pomieszczeń i zatrudnianie osób do pomocy. Ma to również swoje wady – biuro internetowe musi długo pracować na ruch wystarczający do prowadzenia zyskownego biznesu. Nawet duża inwestycja (finansowa lub czasu i pracy własnej) w pozycjonowanie czy marketing szeptany nie zwraca się natychmiast i trzeba na ten zwrot poczekać, dłużej niż w przypadku biura w dobrej lokalizacji. Tej wady nie ma agencja turystyczna w dobrym miejscu w galerii handlowej.

Reklama czyli jak dotrzeć do klientów?

Proces docierania do klientów jest długotrwały. Jeżeli myślisz że uda Ci się zaistnieć w świadomości klientów już po pół roku to się mylisz. A jeżeli sądzisz że zarobisz w pierwszym roku działania na koszty mylisz się jeszcze bardziej. Właściwie niezależnie od nakładów na reklamę, dopiero drugi rok i klienci, którzy do Ciebie wrócą, przyniosą Ci prawdziwy zysk i kolejnych klientów z polecenia.

Kula śniegowa

Możesz więc domyśleć się prostej zasady: jeżeli w pierwszym roku działalności przyciągniesz 20 klientów i zaoferujesz im dobrą ofertę i obsługę, to w przyszłym możesz liczyć na część

  • tych, którzy byli w zeszłym roku,
  • tych, którzy dowiedzieli o Tobie od wcześniejszych klientów oraz
  • tych, którzy dowiedzą się przypadkiem bo akurat byli w okolicy.

Takie są moje obserwacje, przy założeniu, że dajesz ludziom dobrą ofertę. W kolejnym roku cykl się powtórzy i w taki sposób ilość klientów będzie przyrastać mniej więcej geometrycznie (w dużym uproszczeniu :)).

Jak reklamować biuro podróży?

Pamiętaj o najważniejszej zasadzie: ludzie kupują wtedy, kiedy są gotowi, a nie wtedy, kiedy chcesz im coś sprzedać. Z tego powodu odpuść sobie reklamy na billboardach (wydatek około 1000 zł za 1 miesiąc ekspozycji na 1 tablicy), ulotkowanie miasta czy reklamy w gazecie.

Dzisiaj możesz postawić albo na doskonałą (ale drogą) lokalizację, albo na dobry serwis internetowy (i wcale nie najtańszy). Wcześniej pokazane wykresy pokazuja, jak wiele osób w Polsce szuka produktów turystycznych przez internet i co ważne, ich determinacja zakupowa jest dużo wyższa, niż ludzi, którzy widzą Twoją reklamę obok setki innych na autobusach komunikacji miejskiej lub w gąszczu bilboardów.

O tym dlaczego reklama tradycyjna jest nieskuteczna napisałem już kiedyś tutaj i tutaj. Główna wada – ludzie są na nią już ślepi, nie da się zmierzyć jej efektów ani wycelować w konkretną grupę odbiorców. Pomyśl że drukarnia pomyli się w numerze telefonu do biura i wydrukuje Ci tysiąc katalogów z ofertą. Masz szczęście jeżeli to oni zrobili błąd, ale jeżeli zaakceptowałeś taki projekt – nikt Ci nie zwróci pieniędzy. Dostaniesz tysiąc zeszytów, które nie dość, że nie skierują Ci klientów to nawet nie nadają się na podpałkę do kominka (papier kredowy źle się pali).

W branży turystycznej, gdzie mamy do czynienia z produktem okresowego zakupu, wydawanie pieniędzy na reklamę tradycyjną jest po prostu wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Reklama wizerunkowa (która mówi „jestem tutaj, robię to i to”) to co innego – jeżeli masz całkowicie darmowe miejsce na reklamę – to je wykorzystaj. Ale nie stosuj ulotkowania czy rozdawania kosztownych katalogów na ulicy czy w markecie bo to nie zadziała.

O tym musisz pamiętać:

  • niektóre koszty reklamy biorą na siebie touroperatorzy (tv, gazety), ale ciągle klienci mogą udać się po zakup tych ofert do konkurencji – dlatego reklama jest konieczna.
  • gazetki przesyłane przez touroperatorów – tak jak i katalogi – zazwyczaj bardzo silnie nakłaniają czytelnika do zamawiania wakacji online na stronie touroperatora. W ten sposób klient pomija agencję turystyczną, zostawiając ją bez zysku, mimo, że obsłużyła informacyjnie klienta. Warto więc zwrócić na to uwagę wręczając klientowi taką gazetkę. Dobrze jest umieścić na 1 i ostatniej stronie naklejki z własnymi danymi kontaktowymi. Warto je wysyłać pocztą do klientów, którzy już skorzystali z Twoich usług (o ile masz na to ich zgodę).
  • mimo popularności internetowego kanału sprzedaży, wiele osób woli kupować w „fizycznych” biurach, gdzie widzą jakąś osobę – którą w razie potrzeby mogą poprosić o pomoc albo „ochrzanić” kiedy coś pójdzie nie tak.
  • musisz podpisać umowy z każdym z touroperatorów z osobna, nawet, jeśli korzystasz ze wspólnego systemu rezerwacji (MerlinX, SART)
  • podobnie może być z przewoźnikami autokarowymi – każdy z nich wymaga osobnej umowy – z liniami lotniczymi czy hotelami nie ma już tego problemu,
  • jeśli chcesz obniżyć ceny wycieczek – musisz zrezygnować ze swojej prowizji. Ale nie możesz tego zrobić wprost, bo wówczas touroperator może wypowiedzieć Ci umowę. Wiele biur robi to tak, że podpisuje umowę na pełną kwotę, a wręcza klientowi np. bony Sodexo.
  • aby podpisać umowę z niektórymi touroperatorami, musisz zapewnić im kwartalny obrót na określonym poziomie (np. dla marek z grupy Triady: Sky Club, Triada i Terra Mare to około 30 tyś), a dodatkowo ilość dostępnych licencji jest ograniczona na dany teren.
  • agent turystyczny nie jest stroną w reklamacji. Może i powinien pomóc w złożeniu reklamacji klientowi oraz informować go o statusie jego sprawy – dzięki temu zyska na wiarygodności.

Podsumowanie

Napisałem, że biznes turystyczny jest prosty. Ale wcale nie jest łatwy. Jest po prostu nieskomplikowany, jeśli chodzi o uruchomienie agencji turystycznej. Bycie touroperatorem czy organizatorem turystycznym to już zdecydowanie trudniejszy kawałek chleba.

Jeżeli kręci Cię pomaganie ludziom w realizacji marzeń (każdy chce podróżować), to rozważ otwarcie takiego biura tak jak Pani Ewelina. Warto przynajmniej się nad tym poważnie zastanowić.

A na koniec… Skąd to wszystko wiem? Od 2007 roku jestem dość mocno osadzony w branży turystycznej m.in. organizując przez kilka lat m.in. obozy językowe i kolonie dla dzieci z językiem angielskim i oraz zagraniczną wymianę młodzieży w fundacji, której przewodniczę, poza tym kilka lat temu pracowałem przy tworzeniu i uruchomieniu kilku agencji turystycznych i doradzałem (dziś już) wielkiemu portalowi rezerwacyjnemu, który działa w tej branży już kilka lat :)

Jeśli branża turystyczna jest Ci bliska i chciałbyś się czymś podzielić z Panią Eweliną, napisz komentarz pod tekstem, na pewno przyda się innym!

 

Aktualizacja

Otrzymałem właśnie maila od jednej z czytelniczek w kwestii podpisywania umów z touroperatorami. Po fali bankructw, która się przetoczyła przez branżę turystyczną w Polsce latem 2012 większość uznanych biur zmieniło swoją politykę związaną z podpisywaniem nowych umów agencyjnych na niekorzyść. Poniżej fragment maila:

Nie jest łatwo podpisać umowę z tour operators. Niektórzy nie przyjmują nowych agentow-np. Wezyr. Inne, duże biura życzą sobie opłatę rejstracyjną od 600 do 1200 zł ( Alfa Star, Ecco Holiday), czy też kaucję( Delta, Lemur).Jeśli udaję sie podpisać umowę z tour operator bez opłat dodatkowych, to są biura mniejsze i posiadające wyższe ceny na wycieczki. Przy bankurtujących masowo w tym roku biurach podróży bardzo trudno jest sprzedać cokolwiek, jeśli nawet już jest podpisana umowa z tour operator.

Cenne uwagi, dziękuję w imieniu swoim i czytelników!

Krok po kroku pokazuję sprzedawcom jak co miesiąc zwiększyć ilość zamówień i klientów. Uczę właścicieli firm jak wydawać mniej pieniędzy na marketing i reklamę - i nie tracić klientów. Szkolę handlowców, którzy nie chcą już więcej słyszeć w słuchawce: "Dziękuję, nie jestem zainteresowany". Tylko to co działa skutecznie. A jeśli się na czymś nie znam, to od razu Ci o tym powiem. Wykorzystaj to - zamów szkolenie lub konsultację, albo zostaw mi komentarz pod tekstem, którego dotyczy.

139 comments on “Jak otworzyć biuro podróży i jak je promować?
  1. Paweł Stopka napisał(a):

    Witam świetny artykuł, dla osób zielonych w tej branży wręcz wszystko podane na tacy :).

    Co do promocji to własny blog z prezentacją własnych wycieczek (opisanie co i jak oraz video) będzie strzałem w dzisiątke :) , najlepiej jak by właściciel takiej agencji turystycznej był jednocześnie swoim klientem tworzył społeczność wokół bloga, strony. :)

    youtube to dobre miejsce do prezentacji wycieczek :)

    Pozdrawiam Paweł Stopka
    pomagam na MyBankier.com

  2. Damian napisał(a):

    Witam,
    Artykuł rewelacyjny, też zastanawiałem się jak działa biznes agencji turystycznych i dzięki Panu teraz wiem wszystko. Jestem zaskoczony pozytywnie.
    Pozdrawiam

  3. Paulina napisał(a):

    Witam,
    Chciałam zapytać jak podpisac umowy z rożnymy touroperatorami? Gdzie się udac itp? Interesuje mnie otwarcie biura podróży: (sprzedaż wycieczek). Bardzo bym chciała ale nie wiem od czego zacząc.
    Proszę o odpowiedz. Pozdrawiam.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Paulino, wiele osób na początku tej drogi, tak jak Ty – zadaje to pytanie. Wiele również sądzi, że wystarczy, aby skierowały swoje kroki do któregoś z systemów rezerwacyjnego (np. MerlinX od ESS czy SART lub Blue Vendo) i samo przystąpienie do nich sprawi, że będą mieli niejako „automatycznie” umowy i prawo do sprzedaży imprez touroperatorów obecnych w tych systemach.

      Sam też tak sądziłem. Ale prawda jest inna. Do każdego z touroperatorów trzeba skierować się osobno, każdy z nich ma inne wymagania i oczekiwania – nie z każdym agentem chcą podpisywać umowy (np. mają limit agentów na dany region, albo obligują Cię kwartalnymi obrotami jak Ś.P. Triada). Innymi słowy do każdego musisz napisać osobno.
      Podobnie jest niestety jeśli chcesz sprzedawać bilety autokarowe – samo korzystanie z systemu (np. Voyager) nie sprawi, że będziesz mieć w ofercie wszystkich przewoźników – z każdym musisz podpisać osobną umowę co jest bardzo pracochłonne. Łatwiej z liniami lotniczymi (np. przez konsolidatora Hurra.pl) czy promami (PetPolonia) – tam wystarczy jedna umowa i możesz sprzedawać wszystkie linie.

  4. Paulina napisał(a):

    Dziękuję.
    Czyli wystarczy napisac np. maila do touroperatorow ze jestem zainteresowana współpraca z nimi ? i Nastepnie udac sie do głychnej siedziby podpisac umowe? A nastepnie przez system merlin x będę miec juz dostep do sprzedazy wycieczek? Chciała bym miec tlyko biuro z ofertami wycieczek, a moze w przyszlości bilety autokarowe i samolotowe.
    Czy przed otwarcie biura podrozy przyda mi sie jakies szkolenie? Jka sie obsługiwac merlin x itp?
    Jak dłygo trwa podpisanie umow z touroperatorami i otwarcie biura podrozy ?

    Bardzo dziekuję za odpowiedz.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Paulino, najlepiej napisz maila do każdego touroperatora, z prośbą o przesłanie warunków współpracy, szablonu umowy oraz informacją, w jakim systemie pracuje (w jakiej „porównywarce”). Np. każdy touroperator ma własny sposób realizowania wpłat, zaliczek oraz rozliczeń z agentami.
      Instrukcję z użytkowania systemu uzyskasz u operatora systemu (ESS jeśli chodzi o MerlinX) – większość z nich jest intuicyjna, ma infolinie i chętnie pomagają „online”.
      Podpisanie umowy trwa tyle ile wymiana korespondencji drogą pocztową – nie musisz do nich jeździć. W niektórych przypadkach konieczne jest podpisanie weksla.

  5. Paulina napisał(a):

    Jezeli biuro porozy niestety nie bylo by dobrym pomysłem to jest mozliwosc rozwiazania umow z touroperatorami? Czy sa zwiazane z tym jakies koszty ?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Każda umowa zawiera sposób i termin jej wypowiedzenia oraz rozliczenia ewentualnych prowizji – dlatego dobrze jest abyś przed podpisaniem umowy dokładnie każdą z nich przeanalizowała. Oczywiście musisz mieć tych operatorów, którzy mają większość rynku i są na nim znani. Dobrze też, jeśli będziesz mieć egzotykę bo to drogie wycieczki więc wartość prowizji może być wyższa przy tym samym procencie.

  6. Kazik napisał(a):

    Mam tylko krotkie pytanie czy agencja turystyczna moze zatrudniac przedstawiciela handlowego? A jesli tak to najlepiej (dla wlasciciela agencji) na jakiej umowie o prace?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Agencja turystyczna – jak każdy przedsiębiorca – może zatrudniać kogo chce, nazwa stanowiska jest kwestią umowną. Taki przedstawiciel handlowy może np. zająć się sprzedażą imprez „incentive”, wyjazdów integracyjnych dla firm itp. Nie za bardzo rozumiem drugie pytanie – zawięziłeś je do kwestii „na jakiej umowie o pracę?” To oczywiście zależy od przedsiębiorcy i umowy z taką osobą. Umowa o pracę ma duże obciążenia podatkowo-prawne więc idealnie byłoby zatrudnić kogoś, kto prowadzi działalność gospodarczą i rozliczać się fakturami. Innym wyjściem jest umowa o dzieło (mniejszy ZUS) choć nie znam zbyt wielu handlowców, którzy chcieliby pracować w oparciu o taką umowę.

  7. MAŁGORZATA napisał(a):

    Witam,

    Jestem Kierownikiem Agencji Turystycznej w małym miasteczku już 5 rok. Rozkręciłam to biuro zupełnie sama. Cały czas są obroty . Uwielbiam tę pracę – jak się okazało jest to moja kolejna pasja (a pracuję już 31 lat). Uwielbiam kontakt z klientami , mam swój sposób na klienta . Do moich klientów należy grupa ludzi w wieku od 3 – 75 lat. Oprócz pracy dla klienta niesamowitą frjadę daje mi możliwość nauczania młodych ludzi – praktyki zawodowe , staże , lekcje przedsięborczości . Od 2 lat marzę o swojej agencji . Tak to jest moje marzenie !!!
    Mam pomysły , ale jednocześnie coś wewnętrznie mi mówi , żeby jeszcze poczekać . Wierzę,że dam sobie radę – jak do tej pory . Ale znajomi mnie przestrzegają przed Urzędami (Zus-m , Urzędem Skarbowym) . Twierdzą, że
    mnie zniszczą .
    Proszę o małą podpowiedź …..

    Pozdrawiam – Małgorzata

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Małgorzato, moja porada będzie niemal trywialna: zmień znajomych. Albo chociaż ucinaj zawczasu ich komentarze które mogą Cię zdemotywować. My, Polacy, mamy taką narodową cechę, która każde nam narzekać, nie umiemy się cieszyć ani z własnych, ani z cudzych sukcesów.
      Prawdą oczywistą jest to, że jeśli nic nie zrobisz, to nie będziesz nic miała. Ani satysfakcji, ani radości tworzenia, ani sukcesu ani – jeśli okaże się to porażką – nauki i doświadczenia. Bo nikt, kto nie popełnił błędów nie odniesie sukcesu – oto dlaczego: żeby podejmować dobre decyzje, trzeba mieć doświadczenie. A doświadczenie zdobywa się tylko wtedy, gdy podejmuje się złe decyzje.

      Za Tobą stoją mocne karty: jak piszesz – samodzielnie „rozkręciłaś” agencję i nią kierujesz, znasz branżę, destynacje i co najważniejsze – klientów. Lubisz turystykę i lubisz sprzedawanie. Może Twoje marzenie musi jeszcze dojrzeć, ale moim zdaniem, kiedy poczujesz w sobie motywację i zew do działania – powinnaś spróbować.

      Wiele osób, które nigdy nie prowadziły firmy nagle okazuje się „ekspertami” którzy są w stanie ocenić czy biznes o którym nie mają pojęcia się uda czy nie, a jeśli nie – to z jakiego powodu. Czują się ekspertami dlatego, bo czytali, słyszeli, ktoś opowiadał albo „bo tak przecież jest”. Usuń takie osoby ze swojego otoczenia, tak szybko jak to możliwe albo po prostu nie rozmawiaj z nimi na podobne tematy. Nawet inny byli przedsiębiorcy, których ZUS czy US „załatwił” nie są dobrymi doradcami bo każdy jest inny, inaczej prowadzi biznes, często w innej branży.

      Lubię używać takiej przenośni – „ciemny pokój”. Wszyscy boją się wejść do ciemnego pokoju, bo od dziecka się go boją i zostaje im to na stare lata. Ale kiedy się już w nim znajdą, okazuje się że wcale nie jest on ciemny – po kilku chwilach wzrok się przyzwyczaja i widać dużo więcej, niż sądzili przedtem. Po pewnej chwili potrafią się w nim poruszać dostrzegają różnice w ścianach itd. Innymi słowy – ludzie boją się własnej firmy bo nigdy jej nie prowadzili, a wszycy i wszystko wokół mówi, że to same kłopoty. Kiedy jednak ją uruchomią (wejdą do pokoju) nagle okazuje się, że nie jest tak źle, że wszystko staje się coraz jaśniejsze i łatwiejsze.

      A w kwestii stricte formalnej: na początku zapłacisz przez 2 lata mały zus (tylko zdrowotny). Pracowników możesz zatrudnić wg własnego wyczucia – na umowę o pracę na czas określony, na umowę zlecenie lub jak doradzi Ci księgowa. Wiele ambitnych osób na początku swojej drogi zawodowej zgadza się pracować za darmo tylko za wystawienie referencji. Podatki płacisz od swojej marży. Jeśli będziesz mieć niskie koszty własne (np. jak w przypadku biura internetowego), bez trudu uda Ci się je utrzymać.

      Moim zdaniem powinnaś spróbować skoro wszystko w Tobie mówi, że to jest dobre dla Ciebie. Nawet jeśli się nie uda, to lepiej podjąć ryzyko i później żałować, niż żałować że się czegoś nie zrobiło. A na koniec – nie znam nikogo, z mikroprzedsiębiorców którzy otworzyli swoje biznesy, kto żałowałby tej decyzji. Mimo urzędów (nie ma z nimi aż tyle zachodu), mimo kryzysów małych i dużych i mimo pracy całą dobę. Powodzenia!

  8. Aga napisał(a):

    Witam,

    Rownież zaczęłam rozważać otwarcie własnego biura podróży. Od zawsze organizowałam sobie jak i moim znajomym wczasy zagraniczne za pieniądze o połowe mniejsze niż w biurach podróży. Korzystalam z ofert tanich linii lotniczych oraz zagranicznych internetowych wyszukiwarek hoteli lub wczasów ( tak samo, zawsze udalo mi sie wyszukać najtańszy wynajem auta). I tu moje pytanie, czy istnieje mozliwość współpracy z zagranicznymi portalami, wyszukiwarkami, tak aby w mojej wyszukiwarce znalazły się ich oferty?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      @Aga: oczywiście, nie ze wszystkimi ale większość to umożliwia. Dobrym przykładem jest np. rezerwacja hoteli (np. przez Booking.com ale i inne podobne systemy rezerwacji). Podobnie jest z samochodami (Avis) czy ubezpieczeniami (np. Europejskie). Jeśli chodzi o wyszukiwarkę wycieczek. Możesz zarabiać też na kwaterach i mieszkaniach z Noce.pl czy apartamenty na Chorwacji.

      Nie znam niestety żadnej wyszukiwarki lotów, która by umożliwiała partycypację w zyskach – ale z mojego doświadczenia wynika, że wystarczy pokazać wyszukiwarkę skyscanner.pl – proces zamawiania często i tak jest dość skomplikowany więc ludzie po wyszukaniu lotu chętnie dzwonią do biura żeby im go zarezerwować. Jeśli masz umowę z konsolidatorem lotniczym (takim jak Hurra.pl) to dodatkowo też i na tym zarobisz.

      Nie znam też polskiego serwisu wakacyjnego, który by tak współpracował – kiedyś robił to travelplanet i easygo, odpoczne.pl, widziałem też jakiś czeski który miał polską wersję językową, ale nie mam pojęcia jak to działa – nie zarobiłem tam ani złotówki. W przypadku wyszukiwarek wycieczek polegam na MerlinX i podpisanych umowach z touroperatorami.

      Wyszukiwarki można – w zależności od systemu – albo zwyczajnie osadzić na stronie jako iframe a w wielu przypadkach nawet całkowicie zbudować nowy serwis dzięki plikom XML i API (informatyk będzie wiedział o co chodzi).

      A na koniec – upewnij się u swojej księgowej, że będzie wiedziała jak ma rozliczyć tego rodzaju faktury, które wystawisz wyszukiwarkom z zagranicy, niektóre nawet spoza UE (import usług, zwolnienie z vat).

  9. Anonim napisał(a):

    witam
    bardzo dobra strona,wlasnie otworzylem biuro podrozy.powiem szczerze ze nie jest latwo,tak jak bylo wspominane, nie kazdy tour operator wyrazil zgode na wspolprace.te rekiny maja juz swoich agentow we wszystkich miastach i miasteczkach.co prawda mam kilka dobrych biur ale ludzie jak to ludzie pytaja a dlaczego nie masz tego albo tego biura.p.rafale niech pan doradzi co wiecej na temat reklamy nowego otwartego biura
    pozdrawiam andrzej

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Andrzeju, niestety, tak jak pisałem – dobrym touroperatorom na rękę jest tylko taka sytuacja, w której ich imprezy ma prawo sprzedawać jedno lub dwa biura na jakimś terenie. I to oczywiście uznane, stare biura, z renomą. Chodzi z jednej strony o wygodę dla nich – mają mniej agentów, ale za to takich, którzy robią obroty, co zmniejsza koszty operacyjne. Z drugiej strony ci agenci także na tym zyskują, bo mają „monopol” na danym terenie. Jest to jednak złudny monopol, bo dziś internet ma każdy i każdy może kupić tę samą wycieczkę za takie same pieniądze w Sieci.
      I tutaj widziałbym sposób na marketing. Pierwsza rzecz – Internet. Zaletą współpracy agencyjnej jest praca na tej samej cenie. Innymi słowy – wszyscy muszą trzymać cenę, jeśli ktoś daje nieuprawnione rabaty – wówczas można złożyć skargę do touroperatora. Oczywiście agenci stosują różne triki, żeby klientowi dać upust np. sprzedają wycieczkę w pełnej cenie (na umowie widnieje pełna cena więc touroperator nie ma dowodu obniżenia ceny) natomiast dają klientowi bony na tankowanie, sodexo albo inne prezenty, które pokrywają ze swojej marży. Z tym nie ma co walczyć, tak po prostu jest.
      Osobiście skupiłbym się na dwóch sposobach – pierwszy wynika z użycia Internetu. Wszystkie biura agencyjne na swoich stronach mają te same wyszukiwarki z tymi samymi ofertami i opisami. Robienie ich w indywidualny sposób, z dodawaniem filmów z YouTube czy zdjęć dostępnych publicznie na Flickr zazwyczaj sprawiało (w przypadkach, które znam), że klienci dzwonili i pisali bo oferta była pokazana zupełnie inaczej, niż wszędzie. Poza tym, ofert jest tak dużo, że stanowią wielką masę której klient i tak nie ogarnia dlatego tak pokazana propozycja się wybija i jest znacznie bardziej czytelna.
      Niebagatelną rolę odgrywa tutaj copywriting i sposób, w jaki opisuje się oferty. W moim filmie (obok, w okienku) pokazuję jak sprawdzić o czym myślą klienci za pomocą narzędzi Google. Używając tych narzędzi można pisać teksty opisujące wycieczki w taki sposób, żeby były chwytliwe i odpowiadały na problemy jakich poszukują Internauci. Np. ofertę w hotelu dla dzieci napisać jako „Gdzie jechać z małym dzieckiem do Tunezji?” albo „Wakacje dla studenta za 1000zł” itp.
      Druga sprawa, to wspomniane prezenty. To się dzieje i będzie się powiększać. Już teraz portale dodają punkty payback, bezpłatne parkowanie przy lotnisku itp. Warto byłoby przeliczyć, czy nie opłaci się dać klientowi ubezpieczenia NNW w prezencie. Na takim ubezpieczeniu też jest prowizja (ok 25%) więc o tyle jest niższym kosztem, a dla klienta ma to większą realną wartość niż butelka wina, czy bon na tankowanie.
      To moje luźne pomysły, jednak każdy z nich trzeba dopasować do konkretnej grupy klientów i w niej się specjalizować (np. wybierać tylko oferty pod wakacje z dziećmi, albo wakacje dla seniorów, tylko SPA itp). To nie zamyka drogi rozwoju – drugi serwis może zająć się inną niszą i dla każdego z Internautów każdy serwis będzie innym ekspertem w swojej dziedzinie.

  10. Krzysztof napisał(a):

    Witam serdecznie,
    Po 4 latach pracy w biurze podróży, rozstałem się z pracodawcą. Zastanawiam się nad wykorzystaniem doświadczenia i nad założeniem własnej agencji turystycznej. Nie daje mi spokoju jedna sprawa, czy taka agencja ma szansę jeśli zostanie otwarta w sierpniu lub wrześniu? Ile czasu mniej więcej zajmuje przygotowanie do otwarcia, zakładając, ze lokal już jest?
    Dziękuje
    Pozdrawiam

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Krzysztofie, jeśli chcesz założyć agencję turystyczną, lepiej poczekaj na kolejny sezon letni. W praktyce oznacza to rozpoczęcie pracy w okolicy stycznia-lutego. Wówczas uruchomisz działalność i możesz podpisywać umowy z touroperatorami. Nie każdy będzie chciał podpisać umowę z nowym agentem, niektórzy mają limity agentów na dany teren (o czym pisałem). Biuro możesz otworzyć na początku marca – chodzi o to, aby optymalizować Twoje koszty związane z czynszem oraz ZUSem. W praktyce to „machanie papierami” między Tobą a touroperatorami trwa kilka tygodni. Jeśli zamierzasz prowadzić je samodzielnie – pracownik nie będzie problemem. Jeśli chcesz mieć kogoś do pomocy – potrzebny będzie Ci też czas na to, aby zrekrutować osobę, jednak wydaje mi się że w 2 mce można wszystko ogarnąć – z urządzeniem biura włącznie, zaś uruchomić je w marcu.
      Choć rok do roku nie podobny to w zasadzie ludzie zaczynają myśleć o wakacjach po Świętach Wielkanocnych, natomiast o feriach po Bożym Narodzeniu. Nie wiem z jakiego miejsca Polski piszesz, ale zasadniczo większość Polaków mieszkających na południu samodzielnie wyszukuje sobie miejsca na narty i rezerwuje noclegi. Większe miasta z centrum Polski działają trochę na innej zasadzie (wiele zapytań o ferie dla dzieci). I w końcu – zauważam rosnącą tendencję „samoobsługi” klientów – innymi słowy – im więcej im pokażesz w Internecie, tym większa szansa, że zamówi u Ciebie ktoś z drugiego końca Polski. Kiedyś było tak, że ludzie musieli wejść do biura, inaczej bardzo się bali kupowania „korespondencyjnego”. Choć po ostatnich aferach może być różnie.
      Już teraz możesz kupić domenę, postawić stronę i nabijać ją treścią związaną z turystyką. Dzięki temu będzie już się pozycjonować w Sieci.

  11. kamila napisał(a):

    Jestem poważnie zainteresowana założeniem agencji turystycznej. Bardzo dużo się od Ciebie dowiedziałam – dziękuję. Zastanawia mnie czy dobrze liczę? Wyszło mi, że aby zarobić konkretne pieniądze to trzeba mieć średnio miesięcznie 70 klientów. Czy to realne w Warszawie i po jakim czasie prowadzenia biura?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Kamilo, Twoje rachunki są bardzo realne. W każdy biznesie – ale szczególnie w agencyjnym i tak sezonowym jak turystyka – minimalizacja kosztów jest kluczem. Dobrym rozwiązaniem może być internetowe biuro podróży, jednak jak wspomniałem – długo trzeba pracować na ruch wystarczający do tego, aby regularnie mieć 10-15 rezerwacji w miesiącu.
      Dodam jeszcze, że zdobywanie klientów za pomocą Groupona i tym podobnych serwisów zakupowych również nie musi oznaczać zysków. Choć ja osobiście często korzystam z Grupona (kiedyś zamówiłem w Grouponie pobyt na Chorwacji co okazało się strzałem w dziesiątkę i ciągle do tego miejsca wracam), to w istocie oznacza to dla organizatora turystycznego spore koszty. W tym sezonie zrobiliśmy mały test – klienci portalu zakupowego mogli kupić imprezę turystyczną z rabatem 35% (to więcej niż marża na takim produkcie). Dodatkowo, trzeba było jeszcze odprowadzić prowizję do portalu za każdy sprzedany grupon. Mimo ogromnej bazy odbiorców portalu, sprzedało się tylko 4 kuponów (na których zaznaczam – nie zarobiliśmy nic, a jeszcze trzeba było dołożyć).

  12. C. napisał(a):

    Proszę o wytłumaczenie, jak działa touroperator, który organizuje wycieczki w Polsce dla gości zza granicy.
    Mam do czynienia z czymś takim pośrednio, ale nie wiem dokładnie na jakiej zasadzie.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      @C: touroperator działa w oparciu o polskie prawo, mimo, że organizuje wycieczki dla gości zagranicznych – fakt tego, że klient nie jest obywatelem polskim niczego nie zmienia – dotyczy go polskie prawo przy zawieraniu umów ponieważ zawiera je z polskim podmiotem. Takiego touroperatora obowiązuje zgłoszenie do rejestru Urzędu Wojewódzkiego (staje się formalnie organizatorem turystycznym) oraz ubezpieczenie i inne wymogi zawarte w Ustawie o usługach turystycznych. Temat jest zdecydowanie szerszy niż sama agencja turystyczna, dlatego pozwolę go sobie zostawić na osobny artykuł.

  13. Anna napisał(a):

    Czy agent turystyczny może mieć podpisane umowy z organizatorami turystyki spoza Polski? Jesli tak to na jakich zasadach?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Anno, to zależy co będzie robił dla tych organizatorów. Wielu z nich nie podpisuje umów agencyjnych (np. hotele) tylko umowy o usługi reklamowe (płatne jako prowizja od każdego zdobytego klienta). W większości przypadków trzeba mieć status organizatora turystyki albo pośrednika turystycznego. Ustawa dość jasno to określa.

  14. Julia napisał(a):

    Bardzo dobry artykuł.
    Już od jakiegoś czasu rozważam działalności operatora turystycznego. Niestety ze względu na spore koszty rozsądniej byłoby zacząć jako biuro turystyczne. Zamierzam działać jako biuro internetowe, aby zaoszczędzone pieniądze na czynszu wykorzystać do kampanii marketingowej.
    Mam wyksztalcenie w zarzadzaniu turystyka miedzynarodowa i doswiadzczenie w pracy w liniach lotniczych, gdzie zajmuje sie sprzedaza i marketingiem.
    Chcialam zapytac o dostepne sposoby zaplaty w sytuacji gdy firma jest internetowa. Jaki sposob uwaza Pan za najlepszy dla mnie i dla klienta pod wzgledem kosztow serwisu jak i latwej i bezpiecznej transakcji.

    Z gory dziekuje za odpowiedz,

    Julia

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Julio, w moim przekonaniu trzeba korzystać z wszystkich sposobów, które umożlwiają klientowi zrealizowanie transakcji co między innymi oznacza zaoferowanie maksymalnie dużej ilości sposobów zapłaty oraz wysyłki produktów czy ich opakowania.

      Niestety, w konkretnych przypadkach nie wszystko może być tak „kolorowe”. Agencyjna sprzedaż wycieczek jest właśnie takim przykładem. Pozornie opakowania nie ma, ponieważ przy sprzedaży internetowej umowy zwyczajowo skanuje się/wysyła się mailem. To z kolei niejako warunkuje sposób płatności: większość takich agencji korzysta z płatności online (payu, platnosci.pl, transferuj.pl, dotpay) i trzeba się tutaj liczyć z prowizją od 2-5% wartości transakcji. Z prostego wyliczenia widać, że ta prowizja „zjada” sporą część naszego zysku (np. gdy prowizja od touroperatora wynosi 5-6%). Zaletą jest natychmiastowa informacja o pobraniu środków od klienta, co sprawia, że można wysłać mu umowę.

      Dokładniej wygląda to tak: klient rezerwuje wycieczkę, agent wysyła mailem umowę, odbiera ją podpisaną i wysyła linka do płatności online. Po odebraniu płatności, dokonuje rezerwacji w systemie touroperatora i przesyła do niego dokumenty i umowę, a klientowi wysyła voucher na wycieczkę.

      Jak widać na tym modelu płatność online nie jest koniecznością, jednak skraca ona cały proces. Można bowiem przyjmować wpłaty na konto i tak też robi wielu klientów.
      Jeśli chodzi o płatności kartą, jest to niewątpliwie korzyść dla klienta w sytuacji bankructwa touroperatora, ponieważ dzięki procedurze chargeback może odzyskać pieniądze. Problem w tym, że pieniądze te zostaną pobrane od Ciebie (umowa z operatorem płatności online, który obsługuje karty obejmuje przeniesienie na Ciebie takiego zwrotu), co sprawia (i co istotnie poturbowało agentów przy bankructwach w tym roku), że w takim przypadku Twoje koszty rosną drastycznie. Funkcja chargeback sprawia jednocześnie, że agenci niechętnie akceptują karty jako sposób płatności – gotówka i przelew są najlepszymi dla nich formami płatności, które ja sam bym też sugerował.

  15. Aneta napisał(a):

    Witam, od 5 lat pracuję w agencji turystycznej, interes z roku na rok się kręcił, było coraz więcej klientów, więc nie można było narzekać. Ten sezon okazał się straszny, ogromny spadek klientów spowodowany głównie upadłościami biur podróży. Mam sporo znajomych co też pracują w agencjach i generalnie wszędzie słychać to samo (obroty spadły). Wiadomo okres letni w turystyce to jedyny czas, w którym można zarobić, bo zima zazwyczaj bywa tzw. „martwym sezonem”. Niedawno się dowiedziałam, że szefostwo zastanawia się poważnie nad zamknięciem biura ;( nie ukrywam, że jestem tym faktem zmartwiona bo wiadomo jak teraz ciężko o pracę.
    Chciałabym pomóc szefostwu wymyślić coś sensownego co może dałoby agencji dodatkowy zastrzyk gotówki? tylko problem polega na tym co dałoby nam zysk? mamy już ubezpieczenia, bilety autokarowe i lotnicze, zajmujemy się bukowaniem miejsc hotelowych, stronę internetową. Czy można liczyć na jakieś podpowiedzi?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Aneto, sytuacja którą opisujesz dotyka coraz więcej agencji które znam. Jest o tyle trudna, że agencje te – tak jak ta, w której pracujesz – oferują juz 90% produktów dostępnych na tym rynku (bilety lotnicze i promowe, hotele itp).
      Każda firma wybiera własny sposób rozwoju i trudno tutaj cokolwiek doradzać. Znam firmy, które zaczęły organizować jednodniowe wycieczki dla kuracjuszy pobliskich sanatoriów, inne robią zielone szkoły a jeszcze inne przygotowują się do ferii organizując dla dzieci wyjazdy na stoki (rodzice muszą dzieciom jakoś zająć czas w ferie, kiedy oni będą pracować). To wszystko jest ściśle uzależnione od warunków lokalnych i środowiska w którym firma dotychczas działała. Jednocześnie wiąże się z uruchomieniem działalności organizatora turystyki, ale obawiam się że w trudnym czasie, który nastąpił to jedyne racjonalne wyjście, które da na tyle dużo dochodu, aby pokryć koszty i coś zarobić.

      Warto zastanowić się również nad nieco ryzykownym posunięciem ale w moim przekonaniu może ono przyciągnąć wielu niezdecydowanych klientów. Chodzi o akceptację płatności kartą. Jak wiadomo, funkcja chargeback zabezpiecza wówczas klienta na wypadek bankructwa firmy. Niestety, pieniądze oddaje wówczas agencja, podnosząc tym swoje koszty. Z jednej strony więc jest to dobry chwyt marketingowy („gwarancja zwrotu pieniędzy w przypadku upadku”), z drugiej nieco bardziej ryzykowne.

      Trzecia opcja to rozwój w niszy. To proces trwający najdłużej, jednak może dać najlepsze efekty. Chodzi o promocję w Sieci nowych serwisów internetowych z wycieczkami/hotelami/sanatoriami które będą skupione tylko na jednym typie produktu i grupie docelowej (np. sanatoria nad morzem). Z mojego doświadczenia taki sposób promocji oferty jest dużo skuteczniejszy niż w przypadku „szerokiej” oferty, którą widać na stronach większości agencji. Jak pisałem już w wielu artykułach na tej stronie, ludzie chętniej kupują od eksperta, a serwis z sanatoriami będzie takim ekspertem wobec innych stron turystycznych zawierających „szwarc, mydło i powidło”.

      Trudno jest powiedzieć jak będzie wyglądać kolejny sezon. W moim przekonaniu niewiele się zmieni – ludzie nadal będą jeździć na wycieczki. Kiedy upadł Orbis Travel też wiele osób wieszczyło kryzys w branży, który w zasadzie nie nastąpił – owszem, były pewne obawy na rynku, ale w kolejnym sezonie (od marca) wszystko wróciło do „normy”.

  16. lemon napisał(a):

    Witam.A ja mam propozycję dla osoby która myśli o założeniu biura podróży.Mogę odstąpić zezwolenia na sprzedaż ofert za które trzeba zapłacić.Ponadto adres strony internetowej działającego biura,,meble,sprzęt biurowy…I co najwarzniejsze czyste ,niezadłużone konto…Strasznie przykro ale jestem zmuszony zawiesić działalność…Może akurat ktoś…

    • Katarzyna napisał(a):

      Witam przeczytalam w internecie że chce Pan odstapic podpisane umowy, oraz biuro, wiem że to artykuł z 2012 roku ale z ciekawosci zapytam czy to jest aktualne?
      Pozdrawiam

  17. Anonim napisał(a):

    Czy planując dopiero otwarcie własnego biura podróży, sprzedaż przede wszystkim ofert turoperatorów, lecz również biletów lotniczych, autokarowych itp. Jest szansa uzyskać konkretna informację co do warunków współpracy ( Itaka, wezyr, tui neckerman, wezyr, sun fun, gti, grecos, oasis, exim tour ,alfa star), informacja ta pomogłaby w kalkulacjach kosztów własnej działalności. Czy wogóle jest szansa że podpiszą umowę z nowo powstałym biurem. W jakiej formie najlepiej i najkorzystniej wyslac do turoperatorów?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Proponuję w takiej sytuacji kontakt z touroperatorami jeszcze przed rozpoczęciem działalności. Wiele biur udzieli odpowiedzi już telefonicznie, bo będa wiedzieć że np. dla tego miasta nie mają już wolnych „licencji”. Warto jednak zaznaczyć, że dla touroperatorów istotne jest także położenie biura – dla mobilnych przedstawicieli zwłaszcza, bo będą chcieli zobaczyć jak prezentuje się lokal.

  18. Anonim napisał(a):

    Również rozglądamy się właśnie za pomieszczeniem i komp. dok potrzebne do otworzenia biura. Zastanawiam sie co najlepiej ująć w takiej prośbie do danego turoperatowra, co powinnem wiedzieć , aby tez nie wysyłać setek miali z zapytaniem jak tylko mi sie cos przypomni. Czy mogłbym poprosić o taki wzór lub kilka pkt. które mieć na uwadze. Napewno przyda się tez taka informacja innym użytkownikom.
    Pozdrawiam Sławek

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Sławku, dla każdego potencjalnego agenta inne pytania będą cisnęły się na myśl, ja postaram się poniżej przedstawić te najważniejsze:
      – Czy aby utrzymać umowę agencyjną należy sprzedać minimalną ilość imprez? Jeśli tak, to jaka to ilość/wartość?
      – Jakie drukowane materiały reklamowe Państwo dostarczają agentowi? Czy są bezpłatne? Jak często są dostarczane? (przykładowo, SkyClub, kiedy istniał dostarczał raz na kwartał „paczkę” gazetek, w wielu przypadkach jedyną możliwością jest zabranie katalogów np. podczas targów w Warszawie TT Warsaw, na ul Marsa)
      – W którym momencie i na jakich zasadach rozliczenowych agent pobiera należną mu prowizję? (z zaliczki, po zapłacie całej kwoty, po realizacji imprezy)
      – Czy prowizja jest liczona od całkowitej wartości rezerwacji? (niektóre biura liczą ją od ceny imprezy, bez uwzględnienia ew. innych dopłat)
      – Czy są (a jeśli tak to jakie) progresywne progi prowizyjne? Jak się je stosuje? (często jest tak, że wyższa prowizja przysługuje w kolejnym sezonie)

      Jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś sugestie, proszę o umieszczenie ich w komentarzu.

  19. Anonim napisał(a):

    Niestety większość głównych turoperatorów ( takich jak TUI, Necerman)nie chce nawiązywać współpracy z nowymi biurami. Od pozostałych nie uzyska się jakichkolwiek informacji nie mając juz prosperującej firmy i miejsca na biuro już wynajętego. Więc robi się trochę zamknięte koło.
    Nasuwa się masa pytań:
    -jak juz prosperujące biura rozpoczynały pracę, jak po założeniu działalność nie ma sie podpisanych umów agencyjnych tylko prowadzi dopiero rozmowy z turoperatorami, napewno troche bedzie to trwało , z założeniem że wogóle będą chcieli podpisac umowe, bo np. wynajęte miejsce na biuro będzie w niewłaściwym połóżeniu, w danym mieście juz maja wystarczającą ilość podpisanych umów., wiadomo opłaty będzie trzeba juz robić , ( zus, wynajem,pensja pracownika). Proszę o pomoc.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Niestety, tak to właśnie dzisiaj wygląda. Jeszcze kilka lat temu było łatwiej (2008-2010), dlatego agencje, które już istnieją na rynku rozpoczynały współpracę na zupełnie innych zasadach. Teraz trzeba pracować na średnio znanych markach, mając nadzieję że uda się przekonać znany brand do nawiązania współpracy. Jest jeszcze możlwiość sprzedaży w formie programu partnerskiego z niektórymi portalami turystycznymi, ale prowizje są bardzo małe (ok. 2%) i jest to raczej sposób na dorobienie (na stronie www) niż na zarobienie.

      Z drugiej strony, Touroperatorzy najwyraźniej mają w kim przebierać, skoro utrzymują takie wysokie kryteria. Innymi słowy wychodzą z założenia, że jeśli kogoś stać na uruchomienie biura w dobrej lokalizacji jeszcze bez jakiejkolwiek oferty znanych biur, to znaczy że ma większy kapitał (jest wiarygodniejszy) niż mniejsza firma, która jeszcze nie ma lokalu ani nie podjęła działalności oczekując na zgromadzenie wystarczającej „masy krytycznej” ofert. Co w sumie jest zrozumiałe – lepiej mieć 30 mocnych niż 400 słabych (choćby w sensie kosztów obsługi). Zwłaszcza, że udział wycieczek rezerwowanych za pośrednictwem Sieci na czołowych portalach internetowych ciągle rośnie.

      • Grzegorz M. napisał(a):

        Witam Panie Rafale,

        w jednym z Pańskich postów czytamy: „…Zwłaszcza, że udział wycieczek rezerwowanych za pośrednictwem Sieci na czołowych portalach internetowych ciągle rośnie.”
        Chciałbym się dowiedzieć skąd pochodzi ta informacja?
        Pytanie nr 2: Czy są jakieś statystyki mówiące o średniej wartości wycieczek, udziale % wycieczek w tropiki w ogóle sprzedanych, etc.?
        Pozdrawiam

  20. Monika napisał(a):

    Witam. A ja mam taki pomysł, aby otworzyć na początek agencję głównie z ofertami krajowymi tzn kolonie, obozy, wczasy w Polsce a ponieważ mieszkam w atrakcyjnej turystycznie okolicy pomyślałam także o ofertach okolicznych pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych. I tutaj utknęłam- jak sprzedawać oferty pensjonatów, czy pobiera się prowizję od każdej rezerwacji? Coś nie mogę tego rozpracować a może wpisuję w Google nieodpowiednie słowa :-) Czy mój pomysł ma w ogóle szansę?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Moniko, pomysł w swoim zamyśle jest dobry, diabeł jednak tkwi w szczegółach.
      Pierwsza sprawa – nie za bardzo widzę sposób weryfikacji tego, czy osoba, która pojawiła się w pensjonacie istotnie przyszła tam z Twojego polecenia czy „z ulicy”. Właściciel może powiedzieć, że to jego klient (niestety są takie przypadki i to nie mało). Nawet, jeśli miałoby się to odbywać tylko w Internecie, to wymagałoby ingerencji zarówno w Twoją stronę internetową jak i stronę pensjonatu (przekazywanie identyfikatora Internauty oraz uruchomienie płatności online na stronie pensjonatu, aby nie było wątpliwości, że ten kto zapłacił pochodzi od Ciebie).

      Portale tego typu zarabiają na czymś innym – nie na prowizjach za rezerwację noclegu tylko na rocznych opłatach za utrzymanie płatnej wizytówki, znacznie bardziej rozszerzonej niż podstawowa (co ma nakłonić internautę do zamieszkania właśnie w tym miejscu).

      Kiedyś, na Węgrzech, rozmawiałem z właścicielką takiej agencji w okolicy Miskolca i powiedziała mi, że u niej wszystko odbywa sie „po sąsiedzku”, w wielkim zaufaniu. Jej biuro było tuż przy wjeździe na większe osiedle domów jednorodzinnych, w którym każdy w zasadzie oferował pokoje na wynajem. Ona je skatalogowała, dodała zdjęcia i opisy i prezentowała osobom, które przyjeżdżały do Miskolca – a jeśli się zdecydowały – dawała im adres. Właściciele płacili jej za to stałą, niewielką opłatę (bez związku z ilością rezerwacji) w sezonie.

      Z koloniami może być łatwiej, są organizacje turystyczne które sprzedają kolonie i obozy w zamian za prowizję – otrzymuje się własny kod, który można umieścić zarówno w linku na swojej stronie (i innych, np. forach, blogach itp, prowizja naliczy się z każdej takiej rezerwacji) oraz na ulotakch (w tym konkretnym przypadku organizator je dostarcza) które można umieszczać np. w szkołach.

  21. Paulina napisał(a):

    Witam
    Zastanawiam się czy może w obecnej chwili przy dość wysokich wymaganiach turoperatorów, (mam tu na myśli m.in Tui , Necerman, Itaka, Rainbow). Czy byłoby jakimś wyjściem z sytuacji umowa franczyzowa, biura które juz dłuższy czas dobrze radzi sobie na rynku i ma już podpisane umowy z większością turoperatorów. Jak to faktycznie w praktyce wygląda, na jakie koszta, i jakie prowizje trzeba liczyć. Czy w ogóle przy takiej branży umowy franczyznowe są korzystne? Czy na początek warto mieć swoje biuro, ale za to nie móc przez pierwszy okres sprzedawć głównych turoperatorów?
    Pozdrawiam
    Paulina

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Paulino, to może być dobry pomysł, zwłaszcza, że duży może więcej – i prowizje od franczyzodawcy mogą być conajmniej takie same jak w przypadku bezpośredniej współpracy. Oczywiście są też inne, trudne do przecenienia korzyści – np. pomoc prawna, wsparcie marketingowe, znana marka. Warto byłoby sprawdzić jak to wygląda np. w wakacje.pl, który to portal uruchomił sieć franczyzową (tutaj formularz zgłaszania).

      Sądzę, że to lepsze wyjście niż bycie partnerem tylko jednego biura (są franczyzy, które oferowane są przez touroperatorów, ale to ogranicza sprzedaż tylko do imprez tego touroperatora).

  22. Małgosia napisał(a):

    Panie Rafale, czytam już od kilkunastu minut ten cudowny artykuł i komentarze i tak sobie myślę ,że może i mnie się uda to o czym marzę od dawna. Opowiem szybciutko :) mam 36 lat, w 2002 roku zrobiłam licencjat UWr. z geografii , potem otworzyłam biuro kredytowe które fantastycznie działało do wielkiego krachu banków i po biznesie ( 5 lat było super) ,agencję zamknęłam po 4 miesięcznym zerowym przychodzie. Siedząc w domu stwierdziłam, że zamiast podpisywać kolejną listę w pośredniaku może lepiej skończę studia – moja geografię ale tym razem specj.turystyka – i przyjeli mnie na uzupełniające mgr. Teraz studiuję i cały czas myślę o tym,że chcę mieć własne biuro a pan mnie jeszcze do tego ”podkręcił” :) . Oczywiście jest mały problem, mieszkam w mieście 40 tys,mieszkańców i 4 biura już są w centrum, lokale potwornie drogie a ja ma inny pomysł i dlatego proszę o radę . Mieszkam w domu , trochę na uboczu miasta ale rozwija się tu ogromne osiedle domków jednorodzinnych, mam pomysł taki,żeby zbudować przy moim domu biuro z wejściem od ulicy , to koszt najmu by odpadł, zostają pozostałe tj reklama,zusy i podatki. Stawiam na reklamę internetową . Mogłoby to być biuro tzw.fizyczne oraz online. System merlinx właśnie na studiach ćwiczymy więc trochę znam, problem jet czy touroperatorzy nie będą kręcić nosem na lokalizację. Dodam,że jestem bez grosza i dla banków niewypłacalna bo nie mam dochodów ale mam pomysł jak to zmienić. Myślę też ,że moja nieposzlakowana opinia dla bankowców pomoże mi też w nawiązaniu umów aby móc oferować klientom także wycieczki na raty .
    Co pan myśli o tym, proszę o szczerą odpowiedź , są szanse na to żeby takie biuro kwitło ??? serdecznie pozdrawiam z podwrocławskiej miejscowości. :) małgośka

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Małgosiu, gratuluję konsekwencji w planowaniu życia zawodowego. Kilka lat w branży finansowej to dobre doświadczenie w przekonywaniu klientów oraz doradztwie. To w ten branży bardzo istotne. Wiele osób może się zdziwić, że to ma znaczenie „skoro wszyscy sprzedają coca-colę i nie ma znaczenia gdzie się ją kupi”. No niby nie ma, niby każdy ma te same wycieczki. A mimo to są biura, które odwiedzane są chętniej, są strony, które mają więcej wizyt i klientów. Różnica to jakość obsługi. Przy dzisiejszym poziomie edukacji klientów to klucz, nawet, jeśli w końcu i tak wszyscy lecą tym samym samolotem i śpią w tym samym hotelu.
      To jakość obsługi sprawia, że poziom ryzyka zakupowego maleje. A stąd już krok do finalizacji transakcji.

      Obiektywnie patrząc na zagadnienie ujął bym to tak – rok do roku ilość rezerwacji robionych w tradycyjnych, stacjonarnych biurach maleje. Klienci przenoszą się do kanału internetowego, korzystając zazwyczaj z popularnych serwisów internetowych oferujących w zasadzie wszystko. Z tego powodu touroperatorzy chcą mieć biura tylko w ruchliwej okolicy, z tego też powodu ograniczają ich ilość tylko do liderów (każdemu kolejnemu trudniej wejść na lokalny rynek).

      Uważam, że pomysł z biurem fizycznym i online jest jedynym możliwym do realizacji. Szczerze nie sądzę, aby udało Ci się przekonać liderów rynku (AlfaStar, TUI itp) do podpisania umowy w takim wypadku (lokal poza centrum) ale to zawsze jest sprawa indywidualnych negocjacji. Oczywiście pewne pieniądze na start będą potrzebne (podstawowe wyposażenie biura to wydatek ok 10 tyś zł) plus do tego strona www i promocja w Internecie (można zrobić ją samodzielnie, wówczas będzie bezpłatna, a często równie skuteczna co pozycjonowanie). Dodatkowo proponowałbym Ci uruchomienie 2-3 serwisów ale każdy skierowany na inną grupę docelową – np. jeden to kolonie językowe, drugi turystyka pielgrzymkowa a trzeci to serwis „ogólny”. Dzięki temu, nawet jeśli nie sprzedają się imprezy wakacyjne, zawsze możesz liczyć na sprzedaż kolonii, obozów czy pielgrzymek – tutaj dodatkowym atutem jest to, że touroperatorami są zazwyczaj mniejsze firmy, którym bardzo zależy na dużej sieci dystrybucji, a prowizje zazwyczaj są zbliżone do tych z wycieczek.

      Z czasem możesz te modele „replikować” budując serwisy dedykowane dla kolejnych grup docelowych (np. ferie na nartach, sanatoria, kolonie tematyczne itd).

  23. Monika napisał(a):

    witam
    mam od 7 lat biuro, powiem tak najlepsze lata branża turystyczna ma za sobą,nie polecam nikomu otwierać agencji turystycznej w takim okresie ciężkim jak teraz mamy upadek 12 biur. Ja tyko dlatego utrzymuje się na rynku bo mam umowy z renomowanymi biurami,(np. Itaka,Rainbow,itd) reszta to wiadomo prawie wszystkim dają umowy, nie robisz sprzedaży zabierają,do tego mam swój lokal centrum miasta, na czynsz by mi nie starczyło .Np Itaka czy inne duże biuro nie da wam umowy jak już mają swoich agentów w mieście nie ma szans!, nie będziecie mieli co sprzedawać!.Jak jakimś cudem da to gwarantuje, że nie zrobicie normy jaką wam narzucą!) Zimą sprzedajemy po kilka imprez w miesiącu, wiec czasem na 0 nie wychodzę.Jest to wbrew pozorom ciężki biznes , bo ceny wszędzie takie same, klienci marudni coraz bardziej. Nie zarabiam kokosów! Musze dobrze kombinować pieniążki w sezonie muszą mi starczyć na cały rok. Nigdy nie sprzedałam 70 imprez w miesiącu!! proszę nie mamić ludzi zyskami, klienci nie ufają nowym agencjom , potrzeba ok 3 lat by interes ruszył o ile nie ma dużej konkurencji.U nas były 4biura 70tyś mieszkańców(bogate miasteczko), teraz jest 8 biur.Na początek trzeba mieć kapitał min 50 tyś, ale na czynsz w „galerii „to z mało raczej 100 tyś..Jednak dobra lokalizacja to podstawa! Interes wypali tylko jeśli nie macie dużej konkurencji w mieście.W tym momencie na pewno bym nie otwierała agencji turystycznej, ludzie nie maja zaufania do branży

  24. Monika napisał(a):

    koleżanki w innym wielkim mieście też prowadzą agencje i w tym roku na czynsz nie mają!co do wprowadzonym opłat wpisowe za umowę z touroperatorem to prawda , kwota bezzwrotna , jak nie wyrobisz normy wywalają cię, kasa przepada.W życiu nie słyszałam o prowizji 20%?realna prowizja ok 8%nie od całości rezerwacji, a czemu Pan nie podaje że z prowizji trzeba odliczyć 23% VAT?taki szczegół. Touroperatorzy w kryzysie obniżają i ucinają jak się da. Zus ulgowy przez 2 lata to nie jest ubez zdrowotne tylko wychodzi około połowa duzego żus czyli ok 500pln!!!!!!! Ale rozumiem ze ten co myśli o założeniu własnej działalności to chyba wie takie podstawy?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Moniko, bardzo dziękuję za Twoje komentarze. Taki głos praktyka, który prowadzi własne biuro jest bezcenny.

      Jeśli chodzi o ceny w galeriach to istotnie, najniższe czynsze zaczynają się od 20 eur netto za 1m kw, przy czym zazwyczaj okres wypowiedzenia jest bardzo długi (kilkanaście miesięcy lub kilka lat), co oznacza, że w przypadku likwidacji biura nadal trzeba płacić czynsz.

      Cóż, ze swojej strony próbowałem ujmować pewne aspekty w sposób obiektywny, ale oczywiście o wielu nie wspominałem (jak np. podatek dochodowy, procent przychodów jaki można przeznaczyć na reklamę przy jednoczesnym wpisaniu ich w koszty, niższy ZUS, różnica w zatrudnianiu pracowników na różne typy umów czy vat-marża i w końcu ostatnie pomysły wprowadzenia funduszu gwarancyjnego itp). Bardzo trudno w tak zmiennych warunkach o pełną kalkulację biznesu, zwłaszcza, że ilość czynników jest różna w każdym indywidualnym przypadku.

      Bardzo Ci dziękuję za ważny głos w tej dyskusji.

  25. Monika napisał(a):

    a jaką reklamę by Pan proponował dla agencji, ulotki,reklama w gazetkach bezpłatnych,telewizja lokalna co by mogło się sprawdzić. Z doświadczenia to najlepsza poczta pantoflowa, ale to za długo czekać w trudnych czasach trzeba nowych klientów pozyskiwać i najlepiej wyskakiwać z ” lodówki „;o)

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Z mojego doświadczenia tradycyjne kanały reklamowe są zupełnie nieskuteczne biorąc pod uwagę ich koszt oraz ewentualny zysk z rezerwacji. Napisałem o tym w tekście. Oczywiście mogę mieć inne doświadczenia niż osoby, które bardzo długo prowadzą swoje biznesy, zwłaszcza, że każdy rynek (miejscowość) to nieco inne warunki prowadzenia biznesu.
      Jeśli miałbym możliwość bezpłatnej reklamy offline to oczywiście bym z niej skorzystał (głównie z reklamy kierunkowej lub wizerunkowej).

      Ja stawiałbym na Internet. Sukcesywnie ilość rezerwacji w tym kanale wzrasta (a dokładniej – ilość kontaktów klientów z ofertą zwiększa się w Internecie, zmniejsza w katalogach i u agentów w biurach), więc warto w tym torcie uczestniczyć.
      Dodatkowo, takich serwisów można stworzyć kilka (praca z nimi jest oczywiście czasochłonna, ale która forma promocji nie jest?) i skierować je do innych grup docelowych (np. wakacje dla rodzin z dziećmi, sanatoria dla seniorów itp). Do tego samodzielne pozycjonowanie na forach i blogach, gdzie przebywa grupa docelowa oraz wpisy w głównych katalogach stron internetowych. Każdy z serwisów podpiąłbym do bezpłatnego newslettera, którego tematem przewodnim, byłyby porady dla grupy docelowej związane z moim produktem (np. dla seniorów – o czym pamiętać przy wyjeździe). Tak zbudowana baza później jest łatwa w mailingu, kiedy mamy sezon.

      Przewagą takiego rozwiązania jest to, że zbudowana pozycja w Internecie jest utrwalana sukcesywnie (więc nakłady z czasem spadają), podczas gdy tradycyjne formy reklamy kosztują cały czas, przy każdej kampanii.

  26. Małgorzata Stańczyk napisał(a):

    Witam, też noszę się z zamiarem otwarcia biura podróży ale tylko na zasadzie franczyzny, bo myślę, że to ma przyszłość.
    Jeśli można, chciałabym przeczytać opinnie na ten temat, może ktoś ma już jakieś doświadczenie, może Pan, Panie Rafale coś ciekawego napisze:) jestem na początku tej drogi, lokal mam własny w dobrym punkcie, przy stacji metra.
    pozdrawiam i czekam niecierpliwie na wieści.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Małgorzato, franczyza jest dobrym pomysłem w tym momencie, kiedy rynek jest dość nieprzewidywalny. Główne zalety: gotowy model (prawny, logistyczny, marketingowy), marka oraz podpisane już umowy z touroperatorami (przez franczyzodawcę). Wady: niższe wynagrodzenie, być może stała opłata (niezależna od obrotu). Może też okazać się, że franczyzodawca ogranicza biorcy licencji możliwości marketingowe (np. zabrania reklamy na portalach lub tworzenia odrębnych, wycelowanych w konkretną grupę docelową /seniorzy, turystyka medyczna/ stron internetowych).

      Koszty rozpoczęcia są podobne w przypadku franczyzy jak i samodzielnego biura. Jedyny problem jaki widzę, to fakt, że franczyzodawcy bardzo skrupulatnie dobierają partnerów, często z wysoką poprzeczką (np. akredytywa większej sumy na koncie).

      Fajnie, gdyby wypowiedział się ktoś, kto pracuje w turystyce w tym modelu – wg mnie istotne jest, aby franczyza wiązała z firmą, która ma w ofercie wielu touroperatorów (np. jak wakacje.pl) a nie np. jednego (wówczas będzie to zwykłe biuro sprzedaży jednego z touroperatorów).

  27. Małgorzata Stańczyk napisał(a):

    Witam,
    dziękuję za odpowiedz, z tego co przeglądałam, to najbardziej przemawia do mnie Travel Planet ale tak naprawdę, to ma Pan rację, że najlepiej gdyby odezwał się ktoś, kto ma takie doświadczenie.
    Będę więc cierpliwie czekać.
    Pozdrawiam

  28. Joanna napisał(a):

    Witam serdecznie,

    Na wstępie wielkie pokłony za pomysł założenia takiej strony, z pewnością pomogła już niejednej osobie!

    Również zastanawiałam się nad otworzeniem własnej działalności. Agencja turystyczna była moją pierwszą i długo pozostającą myślą. Jednak ostatnio myślę nad agencją, która organizuje studentom praktyki za granicą. Jest to jednak specyficzna działalność i nie do końca wiem, czy udałoby mi się poprowadzić taką agencję.

    Czy wie Pan może, Panie Rafale coś na temat działania takich agencji? Gdzie są tak naprawdę zyski, czy to ten zagraniczny hotel płaci za przysyłanie studentów? Zapewne samo rozpoczęcie wiąże się z dużymi kosztami, trzeba przecież pozyskać te obiekty, czyli podróże do kilku krajów na starcie.

    Będę bardzo wdzięczna za jakiekolwiek informacje na ten temat.
    Z góry przepraszam, że piszę z trochę innym tematem.

    Pozdrawiam
    Joanna

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Joanno,
      Nie ma za co przepraszać, temat jest jak najbardziej powiązany. Ciekawi mnie, czy jest ktoś, kto ma podobny zamiar, lub – co byłoby lepsze – już nabyte doświadczenia w takim temacie i zechciałby się z tym podzielić. „W kupie siła” – jak to mówią :)

      Wybieranie nisz zawsze będzie owocować łatwiejszym i tańszym marketingiem, ale niestety wąskimi grupami docelowymi z przyczyn oczywistych – choć w przypadku studentów nisza ta wcale nie jest taka mała jeśli chodzi o potencjalnych klientów.

      Sam miałem pewne doświadczenia (mój znajomy dość dawno temu współorganizował podobne wyjazdy) z programem Camp America. Tutaj przykładowe forum na temat tego programu, ale jest ich więcej. Warto byłoby się z takimi forami zaznajomić, żeby zbadać czego oczekują studenci i jak wygląda organizacja takiego wyjazdu z punktu widzenia studenta.

      Przykład o którym mówię organizowany był/jest nadal przez American Institute for Foreign Study i raczej nigdy nie cierpiał na brak klientów, raczej na ich nadmiar. Wyjazd taki nie polegał na tym, że studenci spali w hotelu, ale zazwyczaj na terenie ośrodka lub farmy, gdzie wykonywali jakąś pracę. Z tego co wiem, w niektórych programach za wypracowane pieniądze można było przez pewien czas podróżować po USA z opiekunem (np. w modelu work & travel).
      Na czym możnaby zarabiać – bardzo trudno mi cokolwiek powiedzieć bo na tym jednym programie moje doświadczenia się kończą. Podejrzewam, że najwięcej klientów byłoby na programy „kompleksowe”. Należy pamiętać, że płacą za to zazwyczaj rodzice, jednak program wybierają studenci. Dlatego powinien być atrakcyjny a przy tym umożliwić zapoznanie się z kulturą i językiem w maksymalnym stopniu. Być może dobrym początkiem analizy tematu będzie ta strona. A może jest ktoś, kto był na takim wyjeździe albo ktoś, kto zna to „od kuchni”?

  29. Łukasz napisał(a):

    Witam, a co w sytuacji gdy chcę organizować na własna rękę wycieczki po najbliższej okolicy miasta i tylko na terenie Polski? Jakie formalności są niezbędne i jakie są orientacyjne koszty rozpoczęcia działalności? Z góry dziękuję za pomoc!

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Łukasz, to obszerne pytanie – ustawa udzieli Ci dość jasnych wytycznych w kwestiach formalnych. Organizatorem turystyki jest podmiot, który realizuje imprezy turystyczne. A imprezą turystyczną jest „co najmniej dwie usługi turystyczne tworzące jednolity program i objęte wspólną ceną, jeżeli usługi te obejmują nocleg lub trwają ponad 24 godziny albo jeżeli program przewiduje zmianę miejsca pobytu,” zaś wycieczka to „rodzaj imprezy turystycznej, której program obejmuje zmianę miejsca pobytu jej uczestników,”.

      Co do kosztów to temat jest bardzo rozległy bo zależy zarówno od kosztów stałych (ubezpieczenie, gwarancja, marketing, koszty biura i administracji) jak i kosztów zmiennych (organizacji konkretnej imprezy, reklamy i sprzedaży). W kwestii ubezpieczenia i gwarancji możesz zapytać np. w AXA, Interrisk czy TU Europa, pozostałe koszty to już zależy od Twojego konkretnego przypadku.

  30. agnieszka napisał(a):

    Chciałabym założyć biuro podróży- działalność agencyjna, a także zostać doradcą turystycznym. Sporo podróżuję na własną rękę, wyhaczam super okazje, pomogłam wielu osobom super spędzić urlop… I właśnie stąd moje pytanie… Czy mogę tak po prostu zostać doradcą turystycznym i prowadzić biuro? I czy gdy już założę biuro to czy mogę sprzedawać oferty indywidualne, tj. np. agroturystyczne z Polski? Znam wiele fajnych miejsc także w Polsce i ludzi, którzy żyją z agroturystyki… Czy mogę polecać i sprzedawać ich usługi? I czym się różni biuro podróży od biura obsługi turystycznej?

  31. Klaudia napisał(a):

    Witam, chciałam tylko zwrócić uwagę na to, aby nie szukać oszczędności w pracownikach. Pierwszą, podstawową sprawą jest to, że zatrudnianie kogoś „za wystawienie referencji” a nie za wypłacenie wynagrodzenia jest po prostu nielegalne. Nie ma czegoś takiego jak praca za darmo! Co innego, jeżeli osoba musi odbyć praktyki w ramach programu kształcenia w danym zawodzie, np. technik obsługi ruchu turystycznego oraz osoba, która jest na stażu (wtedy tzw stypendium pokrywa urząd pracy). Ja jestem technikiem hotelarstwa – w trakcie kształcenia nie nauczyłam się zbyt wielu rzeczy potrzebnych do pracy w biurze podróży. Natomiast sama poświęciłam ogromnie dużo czasu na to, aby poznać wszystko, co dotyczy turystki, destynacji, krajów i hoteli. Wszyscy proponowali mi pracę, ale nie proponowali wynagrodzenia! „Napraktykowałam” się już naprawdę dużo. A za coś przecież trzeba żyć. Nie tylko WY pracodawcy musicie zapłacić czynsz, media, odprowadzić podatki. MY pracownicy też musimy zapłacić rachunki, kupić jedzenie itd. Nawet Ci bez doświadczenia! Więc proszę nie szerzyć wśród pracodawców takich pomysłów! Rozumiem, że ktoś boi się zatrudniać niewykwalifikowanych pracowników, ale można zawsze taką osobą wziąć na staż, ukształtować, a później ZATRUDNIĆ. Nikt nie będzie pracował za darmo! Super artykuł, ale szukanie oszczędności w pracownikach nie prowadzi do niczego dobrego.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Klaudia, mylnie zinterpretowałaś moje słowa. Nigdzie nie napisałem o tym, żeby kogoś zatrudnić nie płacąc mu wynagrodzenia.

      Napisałem, że wiele ambitnych osób na dzisiejszym rynku pracy (czyli tzw. rynku pracodawców) zgadza się na pracę nieodpłatną (przykładowo wolontariat jest jedną z jej form) w zamian za uzyskanie jakiejś korzyści (doświadczenie, wiedza, niższe ryzyko dla pracodawcy).

      Przykładowo, osoba z odpowiednim wykształceniem ale bez żadnego doświadczenia zdaje sobie sprawę, że jest dużym ryzykiem dla potencjalnego pracodawcy, więc chce przez pewien czas nieodpłatnie pracować (albo uczyć się u tego pracodawcy) po to, aby pracodawca przekonał się na ile osoba ta jest dla niego przydatna ze swoimi kompetencjami.

      To nie mój wymysł tylko obserwacja praktyki rynkowej, w której dwie strony dogadują się co do warunków. Praktyka ta nie jest nowa – bo trwa od momentu powstania rzemiosła (więc u zarania cywilizacji): uczniowie praktykowali w cechach i warsztatach (zazwyczaj płacąc jeszcze mistrzom) po to, aby zdobyć wiedzę i umiejętności.

      Dopóki będzie rynek pracodawcy (a wszystko wskazuje że wraz z postępem cywilizacyjnym sytuacja ta się tylko pogłębi, zwiększając przewagę pracodawców na niekorzyść pracowników), doputy pozycja pracowników (niekoniecznie niedoświadczonych) będzie znacznie słabsza w kontekście form świadczonej pracy i sposobów wynagradzania.

      Zgadzam się absolutnie z tym, że o pracowników trzeba dbać najbardziej (w całym biznesie). Tylko zadowoleni pracownicy dbają o klientów. A zadowoleni klienci dbają później o firmę i właściciela. Tylko taka kolejność ma sens (każda inna prowadzi do zamknięcia biznesu – prędzej czy później).

  32. Klaudia napisał(a):

    A może warto zastanowić się nad tym dlaczego wielu młodych i ambitnych osób decyduje się na tego typu rzeczy? Zgadzam się z tym, że rynek pracy należy obecnie do pracodawców, ale uważam, że aby coś się poprawiło najpierw trzeba zacząć od siebie. Proszę o odrobinę empatii. O pracę jest bardzo ciężko, ale nie może być tak, że prosimy o bezpłatną pracę! Całego świata nie zmienimy, ale możemy zacząć od siebie i nie przyczyniać się do tworzenia tak okrutnego rynku pracy dla pracowników, którzy często pracują na zysk całego biura!

    Wolontariat owszem, ale w szpitalach, domach dziecka, schroniskach.

    Zapewniam, że dobrze zrozumiałam co autor ma na myśli :) Artykuł dotyczy prowadzenia i funkcjonowania biura podróży. Można tu znaleźć wiele cennych informacji na czym możemy zaoszczędzić. Jednym z przykładów są właśnie młodzi i ambitni ludzie, którzy chcą pracować za darmo, byle zyskać doświadczenie. Skoro są takim ryzykiem dla pracodawcy, to po co powierzać im odpowiedzialne działania w biurze podróży? No ale za darmo to można zaryzykować… :)? Ciekawe jak długo ma trwać takie bezpłatne doszkalanie się młodego człowieka? W turystyce niestety trzeba długo „siedzieć”, aby się na tym poznać. Ktoś równie dobrze może się napracować za darmo i usłyszeć „następny proszę”. Nie jest to uczciwe.

    Powtarzam raz jeszcze: NIE MA czegoś takiego jak praca za darmo.Jest to niezgodne z prawem. Można podjąć bezpłatne praktyki podczas studiów lub szkoły średniej, staż z urzędu pracy. A wolontariat w innych instytucjach.

    Za co w takim razie opłacić swoje rachunki? Czy osoba, która skończyła studia, przykładowo nie ma rodziców, którzy mogliby jej pomóc ma wiele oszczędności, aby utrzymać się podczas pracowania za darmo? Zapewniam, że nie.

    Wszystko idzie ku temu, aby jak najbardziej wykorzystać pracownika, a osoby bez doświadczenia powinny być wdzięczne, że w ogóle mogą pracować za darmo.

    I do pracowników:) :
    Nie dajcie się wykorzystywać. Większość osób kończy studia, mają bezpłatne praktyki za sobą. Uczyć się samemu i dokształcać jak najbardziej, ale doświadczenie zdobywać w pracy, gdzie po przepracowanym miesiącu czeka wypłata. Można podjąć staż z urzędu pracy, jest to dobre rozwiązanie dla osób zaczynających swoją karierę, za to oczywiście są pieniążki z urzędu.

    W końcu będzie tak, że młodzi, ambitni i utalentowani wyjadą za granicę, a wy tu sobie zostaniecie i już nikt nie będzie chciał odwalać wolontariatu.

  33. Ania napisał(a):

    Witam,

    bardzo ciekawy pomysł z założeniem tego rodzaju strony, w związku z tym chciałabym skorzystać z doświadczenia osób z tej branży i zrobić pewnego rodzaju rozeznanie.

    Jestem zainteresowana otwarciem biura podróży w mieście 25-30 tys. mieszkańców.

    Ile wycieczek mogę sprzedać w miesiącu? – Ilu klientów mam szanse pozyskać?

    Nie znam się na tej branży, wiem że są oczywiście okresy lepsze, jak i okresy słabsze. Zdaje sobie sprawę, że nikt nie sprecyzuje mi tej odpowiedzi ale chodzi mi o jakaś orientacje. Jak jest w miesiącach lepszych, a jak w miesiącach słabszych?

    Bądź może macie jakieś szczególne rady dla początkujących?

    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedz,
    pozdrawiam

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Aniu, odpowiedzi na Pani pytania nie będą ani proste, ani konkretne. Z kilku powodów:
      1. każdy rynek jest inny – jest na nim różna ilość konkurentów oraz produtków
      2. na każdym z rynków są inni klienci, którzy są w innej fazie dojrzałości. Przykładowo, młodzi ludzie chętniej kupią wycieczkę w Internecie i będą oczekiwali takiej formy kontaktu, zaś ludzie starsi wolą tradycyjne biura. To sprawia, że albo potrzebujemy dobrej i wypozycjonowanej lokalnie strony internetowej, albo lokalu w uczęszczanej dzielnicy.
      3. każda osoba jest inna – introwertyk będzie miał inne podejście do klientów niż ekstrawertyk, stąd odpowiedź na pytanie dotyczące ilości sprzedanych wycieczek jest niemożliwa do udzielenia. Proszę pamiętać, że o sprzedaży na tak dojrzałym rynku (stałe ceny wynikające z umów agencyjnych u wszystkich agentów) decyduje nie produkt (bo wszyscy mają to samo) ale oferta i obsługa.
      4. wyższe nakłady na reklamę i promocję oraz marketing dają wyższe wartości sprzedaży.

      Moja rada dla osoby początkującej: warto byłoby spędzić choć pół roku w lokalnym biurze podróży nawet jeśli tylko w charakterze praktyk (bez znaczenia czy płatnych czy bezpłatnych, chodzi o zdobycie wiedzy). Potem warto policzyć pieniądze, które ma się do dyspozycji, następnie wyliczyć ile to jest 3% z tej sumy i przyjrzeć się tej kwocie. Tyle otrzymamy po roku jeśli te pieniądze umieścimy na lokacie w banku. Jeśli zdobyta wiedza, biznesplan oraz wewnętrzne przekonanie mówią nam, że zarobimy więcej – warto zaryzykować.

  34. Krzysztof napisał(a):

    Witam, bardzo ciekawy i inspirujący artykuł. Ja zastanawiam się nad biurem podróży – organizatorem turystyki. Myślę nie o organizowaniu wycieczek do Grecji czy Egiptu, a o kierunkach egzotycznych: Tajlandii, Indiach, Kenii, Etiopii, Meksyku itp. Niestety na Pana stronie nie znalazłem artykułu dotyczącego organizatora turystyki. Czy można liczyć na taki poradnik?

  35. Klaudia napisał(a):

    Witam! Planuje w spółce z przyjaciółką otworzyć agencję turystyczną. Czy okres jesieni jest to odpowieni mmoment na otwarcie biura?

  36. Alina napisał(a):

    Dzień dobry.
    Czy osoba z wykształceniem magistra filologii angielskiej może założyć agencję turystyczną? Czy to ma być specjalne wykształcenie n.p. agroturystyka?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

  37. Sylwia napisał(a):

    Witam,
    planuję otworzyć agencję turystyczną i w związku z tym mam pytanie odnośnie wpisu do rejestru. Czy jeśli zarejestruję swoją działalność jako agencję turystyczną to wówczas po pewnym czasie będę mogła rozszerzyć działalność o organizację i sprzedaż swoich ofert i czy w związku z tym wymagana jest ponowna rejestracja juz jako organizator turystyki?

    • Aga napisał(a):

      Witam,
      Podobnie jak wiele osób, również planuję otworzyć w najbliższym czasie agencję turystyczną i interesuje mnie czy równocześnie będę mogła sprzedawać swoje, autorskie oferty wycieczek, a jeżeli tak to czy wyłącznie na terenie naszego kraju?
      Czy będę mogła je równocześnie pilotować( jestem pilotem wycieczek) ,oraz zatrudniać pilotów i przewodników turystycznych?
      Czy takie połączenie świadczeń wymaga różnych wpisów jako agent i organizator, lub pośrednik?
      Czy może wystarczy jeden wpis, z np. zaznaczeniem dodatkowych usług?

  38. agata napisał(a):

    Co różni biuro podróży a agencję turystyczną?

  39. Kapi napisał(a):

    Witam
    korzystałem wielokrotnie z ofert biur podróży i pomyślałem że może to być jakiś sposób na zarobienie pieniędzy.
    Mam na myśli agenta turystycznego czyli oferowanie wycieczek różnych operatorów i zarabianie na prowizji.
    W miejscowości w której mieszkam jest jedynie 17 tyś mieszkańców, to ściana wschodnia gdzie często ludzie nie mogą pozwolić sobie na taki wydatek ze względu na brak miejsc pracy. Ale faktem jest to że takiego biura w tej miejscowości nie ma. Najbliższe jest 30km dalej lecz z drugiej strony zawsze kiedy tamtędy przechodzę to jakoś tam pusto.

    Podstawowe pytanie czy ktoś miał do czynienia z takim biurem w 17 tyś miejscowości ?
    Średnio prowizja z biurami to jakieś 10% czyli za sprzedaną wycieczkę dla dwóch osób daje 300zł. Musiałbym sprzedać takich min. 10-15 aby opłacić koszta. to wydaje mi się dosyć sporo.
    czy jest szansa na uzyskanie dotacji z UP lub UE?

    Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek doświadczenia w tej branży proszę o odpowiedź.

  40. Iwona napisał(a):

    Witam Panie Rafale,
    pracuję w biurze agencyjnym w mniejszej miejscowości, niedaleko Gdańska. Od przeszło dwóch lat szefostwo chce rozwinąć portal turystyczny.
    Biuro jest na rynku 23 lata i ma wielu swoich lojalnych klientów.
    Wielokrotnie nagradzane jako prestiżowe biuro.
    Nie odnotowujemy za to sprzedaży internetowej, pomimo że prowadzimy social media, aktualizujemy stronę, ulepszyliśmy wyszukiwarkę, przez stronę można zarezerwować najważniejsze produkty turystyczne.
    Proszę Pana jako specjalistę o porady, jak rozwinąć sprzedaż internetową.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Iwono, niestety w takiej formule jak jest obecnie, Wasza strona nie będzie szczególnie często odwiedzana ani też nie będzie generować zbyt wielu transakcji. O tym co powinna zawierać strona internetowa biura podróży już pisałem.

      Jeśli zaś mam się odnieść konkretnie do Waszego przypadku, głównym problemem jest to, że strona jest bardzo uboga w unikalną treść. Ponieważ wszystkie wycieczki i ich opisy trafiają na nią z automatycznej wyszukiwarki – tak jak w innych biurach, które mają ją zainstalowaną – pojawia sie zjawisko duplikatu treści (innymi słowy wiele stron internetowych ma tę samą treść). To z kolei sprawia, że Wasza strona nie będzie widoczna w wyszukiwarkach (Google) i trudna w pozycjonowaniu. Z punktu widzenia Internetu jako kanału sprzedaży oraz sposobu na marketing sugerowałbym aby przeprowadzili Państwo audyt SEO swojej strony (np. tutaj albo tutaj).

  41. Artur napisał(a):

    Witam Panie Rafale,
    Świetny artykuł o założeniu biura podróży i jego promowaniu.
    Właśnie w tej sprawie chciałbym prosić Pana o pomoc.
    Od wielu lat wraz z żoną (jesteśmy nauczycielami) organizujemy kolonie i obozy dla dzieci i młodzieży.
    Bazujemy na naszych uczniach i znajomych.
    Nasza reklama to poczta pantoflowa.
    Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad rozszerzeniem działalności.
    I tu moje pytania.
    Czy może Pan podpowiedzieć jak dotrzeć do większej ilości osób?
    Czy duże biura podróży np. Wakacje.pl „zawracają sobie głowę” takimi małymi organizatorami jak ja?
    Jak do nich dotrzeć żeby umieścili moje oferty na swoich stronach?
    Będę wdzięczny za odpowiedź.
    Pozdrawiam, Artur

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Arturze, to w zasadzie tożsama działalność z tą, którą realizuję w fundacji (więc można powiedzieć, że jesteśmy bezpośrednią konkurencją, nawet jak widzę robiliśmy imprezy w Neptunie :)).

      Dotarcie do większej liczby klientów (to już od Waszej polityki marketingowej zależy, czy klientem jest dziecko które chce lub nie chce jechać – czy rodzic który płaci i chce wiedzieć za co płaci /jakość/) możecie spróbować realizować na trzy sposoby:

      – pierwszym jest ten, który wskazał Pan – czyli wejście w systemy rezerwacyjne. Ja przetestowałem dwa – ESS (MerlinX) oraz SART. Innych nie sprawdzałem (BlueVendo, IRIS, SECUR, SYKON) ale efektywność jak sądzę będzie podobna przy takiej dzałalności. W pierwszym przypadku (ESS) współpraca była bardziej kosztowna (opłata za „instalację” touroperatora + podpisywanie umów z poszczególnymi agentami) nawet w przypadku 2-3 imprez w sezonie. W drugim (SART) to była jakaś niewielka opłata w stylu 50 zł za imprezę plus procent za każdą rezerwację. Impreza była widoczna od razu w ich systemie (mogliśmy także podpisywać umowy z agentami korzystającymi z SARTa) ale także na szeregu ich stron gdzie klienci mogli rezerwować wyjazdy już bezpośrednio.
      Efekty: zerowe (mimo, że nasze autokary wysyłane były trzema kierunkami po Polsce – zachód, centrum i wschód żeby objąć maksymalnie dużo osób). Podpisanych umów agencyjnych (bez aktywnego poszukiwania) było 0, po uruchomieniu aktywnego dzwonienia po agentach było ich sporo, ale ich efektywność (podpisane umowy) była żadna.
      – drugi – podpięcie się pod dużego, uznanego touroperatora „młodzieżowego” (specjalizującego się w obozach i koloniach). Tych uznanych w Polsce, z wieloletnią tradycją jest raptem kilku i ich oferty już są w systemach rezerwacyjnych. Rozpoczęliśmy więc współpracę z największym i najstarszym z nich o bardzo znanej marce (kilkadziesiąt tysięcy realnych lubisiów na FB). Umieścili nasze 2 produkty w swoim katalogu dystrybuowanym w ich własnych biurach w Polsce oraz u agentów. Efekt – 1 rezerwacja. Kosztowo na szczęście obyło się bez sensacji.
      – trzeci – własna sieć dystrybucji w przedszkolach i szkołach (różnych) oparta o system referencji. Na plakatach znajdujących się w szkołach znajdował się kod uprawniający do rabatu – dzięki jego wpisaniu uczestnik otrzymywał upust a szkoła miała naliczaną prowizję. Dodatkowo szkoły umieszczały na swoich stronach banery z linkami referencyjnymi dzięki czemu ktoś, kto kupił imprezę po przejściu ze strony także otrzymywał prowizję. Ten model działał najlepiej. Prosty skrypt trackingowy może Panu wykonać każdy programista (znajdzie Pan ich np. na zlecenia.przez.net). To dodatkowo pomaga w pozycjonowaniu strony.

      Duże portale raczej nie interesują się podobnymi ofertami małych organizatorów (kolonie i obozy dla młodzieży to jednak nisza w porównaniu z klasycznym turystykiem) ale spróbować można.

  42. Beata napisał(a):

    Witam,

    Zaczynam właśnie przygodę ze swoją agencją turystyczną. Od wielu lat zajmowałam się sprzedażą, aczkolwiek nigdy nie miałam okazji zagłębić się w tajniki księgowości, z którą jest teraz problem ponieważ rozmawiałam z dwoma księgowymi i każda mówi co innego. Dlatego napiszę jak ja rozumiem rozliczanie VAT i podatku, a jeśli będzie tu jakaś kompetentna osoba to prosiłabym o komentarz.
    Czyli tak: klient płaci u mnie w agencji za imprezę, ja nabijam to na kasę fiskalną (0 techniczne)i następnie przekazuje kasę do organizatora. Organizator wystawia FV VAT marża dla klienta, a ja wystawiam zwykłą FV na 23% (tylko na należną mi prowizję) dla Organizatora. Czyli w KPiR umieszczam tylko w dochodach te FV, który zostały wystawione dla Organizatora i rozliczam je dopiero po otrzymaniu płatności od organizatora. A to co mam na kasie to zostawiam w spokoju ponieważ kasa to tylko obowiązek wynikający z umowy agencyjnej. Czyż nie tak? Jeśli gdzieś jestem w błędzie prosiłabym o poprawienie.
    Pozdrawiam!

  43. Jarek napisał(a):

    Jest dokładnie tak jak piszesz, z tym że organizator rzadko kiedy wystawia fakturę dla klienta, robi to tylko na jego życzenie, zawsze po zakończeniu imprezy, czyli często wiele miesięcy po jej zakupie.
    Przychodem dla Ciebie jest wyłącznie prowizja, od której płacisz 23% VAT.
    Kasa fiskalna nie jest potrzebna, gdy obroty gotówkowe nie przekroczą 20 tys zł rocznie. Ostatnio (w październiku) wprowadzone zmiany w przepisach oznaczają w praktyce, że prawie wszyscy agenci zmuszeni są do stosowania kas fiskalnych.
    Pamiętaj, że część organizatorów, np. NUR, wymaga dokonywania wpłat klientów bezpośrednio na ich konto. W takich przypadkach, problem kasy fiskalnej nie istnieje. Coraz więcej jest takich touroperatorów.
    Są też tacy, którzy nie domagają się przekazywania całości wpłat robionych przez klientów w biurze agenta. Przesyła się im kwotę pomniejszoną o własną prowizję, czyli nie ma zagadnienia oczekiwania na kasę od nich. W takim przypadku wchodzi w użycie kasa fiskalna, chyba, że klient wpłaci na konto bankowe agenta.
    Jest na ten temat artykuł w TUR-Info: http://www.tur-info.pl/p/ak_id,33526,,kasa_fiskalna,agent_turystyczny,touroperator,rzecznik_prasowy,,kasa_fiskalna_w.html
    I tak to, z grubsza, wygląda…
    Życzę powodzenia przy realizacji tej nowej przygody :)

  44. Paulina napisał(a):

    Panie Rafale,

    Chciałabym się dowiedzieć ile prowizji mogę zaproponować jeśli to za pośrednictwem mojego biura klienci zdecydują się na pobyt/nocleg w danym miejscu. Będziemy współpracować z bardzo małymi, lokalnymi pozycjami- agroturystyka, prywatne,małe schroniska górskie. Noclegi tam same w sobie nie są drogie, zastanawiam się zatem, czy jeśli zaproponuję jakiś procent w zyskach, to czy w ogóle będą chętni na współpracę.

    pozdrawiam

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Paulino, to niefortunnie postawione pytanie. Prowizja powinna wynosić tyle ile zgodzi się rynek zapłacić za Pani ofertę.

      Przykładowa prowizja serwisu Booking.com wynosi od 15 do 25% i ich klienci bardzo chętnie płacą ją za każdą rezerwację, ale firma ta oferuje szeroki dostęp do grupy docelowej ponieważ jest wypromowany w wielu krajach i ma dodatkowo program partnerski.

      Inna prowizja będzie w przypadku kolejnej firmy, która na tym rynku zajmuje się podobnym pośrednictwem, inna dla pierwszej i jedynej (albo o ugruntowanej pozycji).

      Odrębnym, ale nie mniej ważnym pytaniem jest to, w jaki sposób i kto tę prowizję powinien wypłacić. W większości krajów spotykam się z rozwiązaniem następującym:
      turysta idzie do agencji, która oferuje tę samą cenę co właściciel obiektu bezpośrednio. Pracownik agencji idzie z turystą pokazując mu kilka obiektów spełniających jego kryteria, potem wypisuje „zlecenie” na którym podpisuje się turysta, właściciel obiektu oraz ów pośrednik. Po okresie rozliczeniowym (miesiąc) pośrednik wystawia fakturę w oparciu o listę zleceń (osobonoclegów) i właściciel obiektu wypłaca należną prowizję.

  45. Sebastian napisał(a):

    Witam Serdecznie,

    Na początku chciałem podziękować za bardzo rzetelne podejście do tematu :-) i wyczerpujące odpowiedzi.

    Jakiś czas temu będąc w Kairze poznałem właściciela biura turystycznego. Zaprzyjaźniliśmy się. Znamy się już trochę czasu. Ostatnio ów Egipcjanin był u mnie w Polsce i rzucił luźny pomysł. Tzn. Zaproponował mi że gdybym chciał mógłbym skorzystać z kontaktów jego biura który posiada podpisane umowy na terenie o egiptu we wszystkich wartych zobaczenia miastach a także współpracuję z biurem w Izraelu.

    Być może to pytanie będzie naiwne, ale w jaki sposób mogę to wykorzystać. Mam jeszczę kilka osób z gruzji i na Majorce którzy proponowali mi podobny układ. NIestety nie pracowałem nigdy w biznesie strikte turystycznym, a jedyne moje doświadczenia obejmują organizację wypraw fotograficznych po Polsce.

    Pytania :-)

    1. Co by Pan zrobił na moim miejscu ?

    NIe chcę żeby mi coś przeszło koło nosa a z drugiej strony nie bardzo wiem jak to wykorzystać

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Sebastianie, a co podpowiada Panu intuicja? To może trywialne pytanie, ale ono definiuje poziom Pana motywacji do trwania przy Pana wyborze.

      Jeśli intuicja mówi: bierz to – to znaczy, że niezależnie od tego, co będzie się działo – Pan będzie wewnętrznie przekonany do słuszności wybranego kierunku. Jeśli mówi: uważaj, bądź ostrożny – to z jakiegoś powodu nakłania do tej ostrożności.

      Powodów, dla których należy skorzystać z tej szansy jest wiele, tak samo jak wiele jest tych, dla których nie należy.

      Gdybym był na Pana miejscu i intuicja podpowiadałaby mi „bierz to” to bym się za to zabrał – zrobił w Polsce organizatora turystyki i wysyłał do wspomnianych przez Pana krajów turystów. Marże na tym biznesie, zwłaszcza na popularnych kierunkach lotniczych nie są wielkie i raczej obarczone ryzykiem (chodzi głównie o booking lotów, ze znaczną często przedpłatą za miejsca), ale przy odpowiednio wielkiej liczbie chętnych to może być biznes wart zaangażowania. Z góry uprzedzam, że musi się Pan liczyć raczej z inwestycjami idącymi w setki tysięcy złotych (z uwagi na przedpłaty oraz koszt marketingu a także operacje).

      Być może w małej skali wygodniejsze byłoby dla Pana bycie trip plannerem (Google), który za optymalizację kosztów związanych z wyjazdem pobiera prowizję od osób, które jadą w te miejsca na własne ryzyko i rachunek.

  46. Karol napisał(a):

    Witam serdecznie,

    Panie Rafale, zastanawiam się jak się ma sprawa z przewoźnikami autokarowymi. Wiem,że muszę podpisać umowę z każdym z osobna ale czy opłaca się podpisywać z każdym czy skupić się na kilku największych?
    Po drugie, zastanawiam się czy istnieje system rezerwacji podobny do MerlinX dla tych przewoźników i który jest najlepszy.
    Po trzecie, jak się ma sprawa zarabiania na tym? Jakie są mniej więcej prowizje?

    Po czwarte, czy współpraca z np hurra.pl to najlepszy wybór? Orientuje się Pan jakie są tu prowizje?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Karolu, odpowiem w punktach

      ad 1. – to zależy – jeśli chce się Pan skupiać tylko na rynku lokalnym to warto podpisać umowy tylko z firmami, które jadą przez Pana miasto. Ponieważ większość rezerwacji robi się przez Internet, to szkoda tego nie wykorzystać, przecież mając siedzibę w Krakowie może Pan zarobić na rezerwacji osoby z Białegostoku. Z tego punktu widzenia warto mieć wszystkich (zwłaszcza wielkich oraz tych egzotycznych).

      ad 2. – są takie systemy np Voyager czy Euroticket albo programy partnerskie jak GoBus

      ad 3. to już zależy od modelu przyjętego w danym systemie (czasem stała kwota, czasem prowizja procentowa) – do sprawdzenia w systemach/u przewoźników.

      ad 4. W przypadku hurra to Pan dorzuca marżę do rezerwacji, która zwykle jest rynkowa (od 40-120 zł za bilet). Oczywiście mogą być lepsze firmy, ja sprawdziłem tę i byłem zadowolony ze współpracy.

  47. Tomek napisał(a):

    Jestem zainteresowany poszerzeniem swojej oferty na stronie internetowej o rezerwację kwater w Chorwacji. Przeglądałem oferty różnych firm i jest jeden problem. Czy mogę sprzedawać oferty, noclegi firm z poza Polski takich jak adriatica.hr? Firmy te nie są wpisane do polskiego rejestru organizatorów i pośredników turystyki. Czytałem różne ustawy i wydaje mi się, że jeżeli organizator nie jest w tej bazie to polska firma sprzedająca te oferty musi posiadać taki wpis. Łączy się to oczywiście z uzyskaniem drogich ubezpieczeń bądź gwarancji bankowych, na które nie stać młode firmy. Proszę o informację czy chcąc sprzedawać oferty firmy takiej jak adriatica.hr potrzebuję wpisać swoją firmę do rejestru organizatorów i pośredników turystyki.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Tomku, gdzieś już udzialałem podobnej informacji. Niezależnie od tego, czy poprzez stronę internetową sprzedaje Pan hotele z Booking.com czy kwatery z Adriatica.hr czy loty z esky.pl – pełni Pan rolę wyłącznie reklamobiorcy tzn dzierżawi Pan reklamodawcy (firmie jw) powierzchnię swojej strony wzamian za wynagrodzenie. To nie Pan wysyła tam ludzi. Pełni Pan jedynie funkcję reklamy/promocji. Z tego punktu widzenia nie musi Pan być nawet agentem turystycznym.

  48. Kamila napisał(a):

    Witam Panie Rafale,

    Chciałabym poruszyć jedną kwestię- mianowicie umowy. Jeśli klient zamówi u mnie wycieczkę któregoś touroperatora ja (Agent) przesyłam do klienta do podpisu warynki uczestnictwa (tegoż touroperatora) i swoją własną umowę?
    Jak wygląda kwestia linii lotniczych- jakie umowy podpisuje klient gdybym np. zarezerwowała mu lot bezpośtednio na stronie Wizzair moją kartą kredytową?
    Dziękuję za pomoc
    Kamila

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Kamilo – przesyła Pani klientowi pakiet informacji obowiązkowy dla touroperatora (każdy ma inny) w którym zawsze jest umowa oraz OWU. Własnej umowy Pani nie ma (jest Pani tylko agentem).

      W sprawie rezerwacji lotu praktyka jest taka, że nie ma żadnej umowy poza ustną (zakupu). Klient daje Pani pieniądze powiększone o opłatę a Pani rezerwuje mu przelot z własnej karty wystawiając paragon na prowizję (usługę pośrednictwa/pomocy/etc).

  49. Rafał napisał(a):

    bezcenne porady – bardzo dziękuję i mam pytanie

    w jaki sposób nawiązać współpracę z biurami z Niemiec?

    • Łukasz napisał(a):

      Witam, Mam pytanie czy agencja turystyczna może proponować swoim klientom oferty takie która sama stworzy np. bilet lotniczy + ubezpieczenie + pobyt w hotelu , wszystko wyszukane osobno ale zrobiona z tego jedna oferta wczasowa bez pośredników ?

      • Rafał Mróz napisał(a):

        O ile mi wiadomo, taką działalność może podejmować zarejestrowany pośrednik turystyczny. Agent turystyczny może działać wyłącznie w ramach podpisanej z dostawcą usługi turystycznej umowy umowy agencyjnej. W praktyce, „ominięcie” tych przepisów widziałem takie, że agent świadczył usługę „infobrokera” czyli osoby, która wyszukuje i prezentuje najlepsze rozwiązania (hotel, lot, auto, wycieczki na miejscu) klientowi, który płaci pewną umówioną kwotę za takie usługi, ale opłaca poszczególne rachunki już samodzielnie, u dostawców (w hotelu, linii lotniczej itd).

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Rafale, polecam Ci ten portal (wyszukiwarka jak merlinX+wakacje.pl) – link do działu partnerów. Korzystają z niej np. na stronie wakacje24.pl

  50. Sandra napisał(a):

    Dzień Dobry,
    Mam pytanie odnośnie otworzenia swojej działalności turystycznej? mowa oczywiście o agencji turystycznej. Jaka jest Pana opinia? Pierwsza opinia na ten temat była wystawiona dosyć dawno dlatego pytam bo od 2012 roku bardzo dużo się zmieniło. Po wielu bankructwach zostali najsilniejsi. Druga kwestia to taka że wielu organizatorów dąży do tego aby ograniczyć liczbę agentów na rzecz swoich własnych celów ( sprzedaż wycieczek przez własny kanał dystrybucji czyli wwww- przykład TUI. Bardzo proszę o opinie w tej kwestii.
    Z tego co się orientuje to najlepszym sposobem jest stworzenie portalu turystycznego, tylko że są to olbrzymie koszta. Druga sprawa to nie wiem jak będzie z podpisywaniem umów z wiodącymi touroperatorami na rynku?
    Pozdrawiam.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Sandro, moja opinia co do zasady się nie zmieniła. Jeśli ktoś dopiero zaczyna w tym biznesie to rozpoczęcie od agencji jest krokiem naturalnym, żeby poczuć jak w praktyce wygląda ten biznes.
      Problem, który Pani wskazała jest istotny (pojawia się dzisiaj bardzo często) tj. znane biura nie chcą podpisywać nowych umów, a jeśli już, to oczekują wniesienia sporej opłaty wstępnej. Rozwiązaniem jest posiadanie lokalu w wyjątkowo atrakcyjnej (z punktu widzenia biura) okolicy, co w dzisiejszych czasach sprowadza się w zasadzie do nowej galerii handlowej (bo pozostałe miejsca są zajęte). Patrząc więc z tego miejsca, kosztowo taki biznes może być trudny do utrzymania bez „znanych” marek. Chyba, że zdecyduje się Pani na pozycjonowanie na rynku jako ekspert – np. od obozów językowych, kolonii dla dzieci, wakacji dla rodzin z dziećmi albo dla seniorów. W takim wypadku ekspercka pozycja będzie miała lepsze przełożenie na zyski niż konkurowanie z kilkunastoma agentami ze swojego miasta.
      Z trzeciej strony – mając na uwadze narzędzia, które dzisiaj oferuje Internet (i które opisałem w artykule, ale i w swoim ebooku o hodowli klientów) to można ten sam wysiłek finansowy i osobowy włożyć w stronę internetową, która będzie przewodnikiem po kierunkach/atrakcjach i zarabiać na prowizjach z systemów rezerwacyjnych.

  51. Mikołaj napisał(a):

    Panie Rafale,
    1. jako agent nie muszę posiadać żadnych certyfikatów, czy jest
    możliwość zrobienia w/w certyfikatów aby np: zwiększyć wiarygodność
    agencji ?

    2. czy jest jakaś stała procedura podpisu umów z touroperatorami czy
    zależy od operatora ?

    3. w jaki sposób agent rozlicza się z touroperatorem ? wystawia FV
    pomniejszoną o prowizję czy FV prowizyjną na koniec miesiąca ?

    4. czy system merlinX jest niezbędny do prowadzenia w/w biznesu ?

    5. czy są organizowane szkolenia dla agentów turystycznych ?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Mikołaju:
      ad 1. Nie ma Pan obowiązku posiadania żadnych certyfikatów (mam na myśli branżowe a także ogólne jak np. Rzetelna Firma czy mniej popularne /które zwykle są naciąganiem firm na kasę/). Oczywiście dla pewnej grupy ludzi będzie miało znaczenie to, czy jest Pan członkiem lokalnej izby turystyki (np. Śląska Izba Turystyki http://www.sit.travel – podobne izby działają w wielu województwach) choć ma to większe znaczenie dla pośredników i organizatorów. Z drugiej strony bankructwa w tych dwóch segmentach pokazały, że żadna izba nie ochroni reputacji organizatora, który zbankrutował (a nawet straci na swoim własnym wizerunku). Wartością izb turystycznych jest to, że dają możliwość kontaktów w branży oraz dostępu (często bardzo taniego) to szkoleń i konferencji.

      ad 2. Każdy touroperator może mieć inną procedurę. Niektórzy np. wymagają podpisu weksla, niekiedy blokady akredytywy na koncie (taki limit kredytowy). Wszystko jest kwestią indywidualnych ustaleń.

      ad 3. To także jest indywidualna kwestia. O ile mi wiadomo to większość oczekuje wpłaty zaliczki w pełnej kwocie a drugiej części pomniejszonej o własną prowizję (np. tutaj, tutaj czy tutaj. Ale mogą trafić się i tacy, którzy oczekują pełnej wpłaty należności od klienta (i po pewnym czasie dopiero wypłacają prowizję).

      ad 4. MerlinX jest jednym z wielu systemów aczkolwiek jest najbardziej rozbudowany i wszechstronny (wchłonął też system Victor). Linki do innych:
      bluevendo.pl
      sartweb.pl
      sykon.pl
      (Ariadna)
      24tom.pl

      Mali touroperatorzy (np. organizatorzy okazjonalnych kolonii czy pielgrzymek) zwykle nie korzystają z systemów rezerwacyjnych tej skali, albo mają własne, albo zwykłego excela (wtedy rezerwacja dobywa się „na piechotę”).

      Z kolei duży touroperator zazwyczaj posiada swoje oferty jednocześnie w wielu systemach, ale musi Pan „ręcznie” sprawdzić który z nich byłby dla Pana najlepszy.

      Od razu polecam szkolenie z użytkowania takiego systemu. Teoretycznie wszystkiego można dowiedzieć się z dokumentacji, ale wiedza od praktyka jest najlepsza. Szkolenia można wyszukać w internecie (wystarczy podać w Google „szkolenie sart merlinx” itp) – ceny od 150 do 800 zł, czas trwania od 2 do 4 dni (czasem też przez Internet).

      ad 5. Szkolenia mogą mieć 2 formy: organizowane przez organizatorów tzw. study-tour gdzie agent za relatywnie niewielką kwotę (a czasem bezpłatnie, jeśli zrealizował jakiś cel sprzedażowy tego organizatora np. sprzedał 20 rezerwacji na jakimś kierunku) może odwiedzić kilkanaście hoteli podczas jednej wycieczki. Męczące (dużo jeżdżenia), średnio atrakcyjne wypoczynkowo (to wyjazdy poza sezonem) ale dają namacalne pojęcie o tym co się sprzedaje (i komu – łatwiej dopasować hotel do klienta).
      Druga forma to szkolenia że tak to ujmę „techniczne” np. z obsługi programu rezerwacyjnego (duże firmy, które mają własne systemy rezerwacji organizują je dla swoich agentów), sprzedaży oferty (wsparcie dla agentów) oraz szkolenia o których wspomniałem wyżej – z izb turystycznych.

  52. Dawid napisał(a):

    Witam Serdecznie!

    Panie Rafale bardzo proszę o pomoc.

    Czy korzystanie z MarlinX jest płatne dla agenta turystyki?
    Czy wzór pierwszego wysłanego mail-a do touroperatora może tak wyglądać:

    Witam Serdecznie!

    Jestem zainteresowany współpracą z biurem „XXX” jako agent sprzedaży.
    Początkowo, około 5 miesięcy sprzedaż poprzez stronę internetową, a w okresie wiosennym strona + lokal usytuowany tylko i wyłącznie w miejscu o dużym natężeniu ruchu pieszych w XXXXX. – (miasto) Dodam, iż jestem w trakcie poszukiwań lokalu do wynajęcia.

    Proszę o odpowiedź
    Dziękuję i Pozdrawiam
    Dawid

    Czy taka treść dla „władz” danego biura nie będzie zbyt prosta?
    Nie zniechęci ich do podjęcia współpracy?
    Jeżeli jest coś co mógł bym poprawić, zmienić, a może całość jest do wyrzucenia to bardzo proszę Pana o pomoc.

    Dziękuję i Pozdrawiam
    Dawid

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Dawidzie, ceny są podane na stronie MerlinX i ciągle mają model degresywny tzn im więcej rezerwacji Pan zrobi w miesiącu, tym cena za używanie MerlinX będzie niższa. Na początek wersja licencja Single jest wystarczająca.

      Jeśli zaś chodzi o szablon maila – w zasadzie nie ma to większego znaczenia jaką będzie miał treść – równie dobrze mógłby Pan napisać, że jest Pan zainteresowany podpisaniem umowy dla swojego biura, które będzie miało placówkę w … – i tyle. Dlaczego aż tak „obcesowo”?
      Dlatego, że jeśli biuro nie będzie zainteresowane tą lokalizacją, to zwyczajnie uprzejmie o tym poinformuje. Ale jeśli będzie to sami poproszą o szczegóły (czasem nawet na własnym formularzu!) takie jak dokładna lokalizacja, zdjęcia frontu i wnętrza biura, ilość zatrudnionych osób, godziny otwarcia, listę touroperatorów z którymi agent już współpracuje itp.

      Jak wskazałem w swoich wypowiedziach, większość touroperatorów ogranicza ilość agentów na danym terenie, żeby się wzajemnie nie „podgryzali” stąd rozpoczynanie na ugruntowanym rynku może nieść za sobą pewne trudności (aczkolwiek biura są zainteresowane nowymi lokalizacjami np. w galeriach handlowych).

  53. Dawid napisał(a):

    W komentarzu z dnia 28-09-2012 o 9:21 napisał Pan o tym jak wygląda system rezerwacji. Klient zamawia, agent wysyła umowę i dopiero po powrocie podpisanej umowy, płatność i rezerwacja u touroperatora.

    Nasuwa mi się pytanie.
    Skąd agent ma umowę którą wysyła do klienta skoro rezerwacja jest wykonywana w późniejszym czasie?
    Czy touroperator-om nie przeszkadza jeżeli pieniążki za Imprezę przejdą przez konto agencji? i to z agencyjnego konta u touroperatora widniała by wpłata z wczasy Kowalskiego?

    Pozdrawiam
    Dawid

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Dawidzie,
      ad 1. Wzór umowy jest albo załącznikiem do umowy agencyjnej, którą podpisuje agent z touroperatorem albo (co praktyczniejsze i częstsze w przypadku firm korzystających z systemów rezerwacyjnych) umowa taka znajduje się w systemie rezerwacyjnym (często jest nawet wypełniona danymi klienta z rezerwacji wstępnej dokonanej dla niego).
      Proces wygląda więc tak:
      1) klient wybiera wycieczkę z propozycji przedstawionych przez agenta
      2) agent dokonuje rezerwacji wstępnej i wysyła umowę /między touroperatorem a klientem/ która jest szablonem dostarczonym z umową jaką podpisali między sobą agent i touroperator albo znajduje się na stronie przy wstępnej rezerwacji (jest wówczas częściowo wypełniona, albo jest pustym szablonem). Zazwyczaj wysyła się także w tym miejscu informację na temat płatności (online, numer konta/zaliczka, całość)
      3) po podpisaniu umowy klient odsyła jej skan, jeśli wpłacał pieniądze to także potwierdzenie wpłaty (w przypadku płatności online widać to od razu)
      4) umowa i inne dokumenty klienta wędrują do touroperatora, ten wysyła voucher (po wpłacie całości) a agent rozlicza się finansowo z touroperatorem.

      ad 2. Umowa agencyjna co do zasady mówi o takiej formie rozliczeń (ale o ile mi wiadomo można to zmienić w zapisie umowy) i to nigdy nie był problem. Niektóre biura w celu zabezpieczenia wpłaconych kwot oczekują podpisania weksla przez właściciela (to taki limit kredytowy, tak robiła nieistniejąca już grupa Triada/Skyclub). Na podobnej zasadzie umowy agencyjnej działają np. niektóre placówki operatorów pocztowych – klienci firmy pocztowej wpłacają pieniadze agentowi (za wysyłkę listów i paczek) a ten przekazuje je do operatora pocztowego ze swojego konta.

  54. Aga napisał(a):

    Witam,

    Czy spotkał się Pan z działalnością Mobilnego Doradcy Turystycznego? Myślę o czymś takim jako dodatkowym źródle dochodu oraz eksperymencie, który może zaowocować na przyszłość. Korzystając z zasobów Internetowych prezentowałabym ofertę, która konkurowałaby cenowo z ofertą znanych polskich biur podróży. Ja jako doradca pobierałabym tylko prowizję za pomoc w dotarciu do atrakcyjnie cenowo wycieczki i jej zaplanowaniu od a do z. Czy to byłby dobry początek na na zaznajomienie sie z branżą turystyczną. Pozdrawiam

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Agnieszko, na świecie można znaleźć wielu infobrokerów turystycznych (dostawców informacji turystycznych, zajmują się optymalizacją kosztów podróży i pobytu) lub trip plannerów (proszę wyszukać to pojęcie w Google). Udzieliłem odpowiedzi na podobne pytanie nieco wyżej. W polskim systemie prawnym należałoby ułożyć to w taki sposób, że świadczy Pani usługę „doradztwa”, a nie usługę turystyczną, w innym wypadku powinna być Pani pośrednikiem turystycznym. Doradca podatkowy z pewnością pomoże Pani rozwiązać to od strony podatkowo-prawnej, ale z punktu widzenia modelu biznesowego to będzie zyskiwać na popularności ponieważ coraz więcej ludzi wyjeżdża na wakacje/w podróż na własną rękę z pominięciem tradycyjnych biur podróży (touroperatorów).

  55. Dawid napisał(a):

    Witam serdecznie Panie Rafale.

    Systemy rezerwacyjne takie jak MerlinX czy TOM itp. Posiadają swoje oprogramowanie, tzn. opis wycieczki sposób rezerwacji przez klienta jest określony. Jednak oprogramowanie np Merlina jak dla mnie jako klienta jest mało czytelne i niezbyt przypadające do gustu, jeżeli sam bym miał kupować wycieczkę to podejrzewam, że bym zrezygnował.. Czy możliwe jest oferowanie imprez z własnym opisem i sposobem rezerwacji? Czy touroperatorzy godzą się na takie rozwiązanie ?

    Pozdrawiam
    Dawid

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Dawidzie, każdy z tych systemów obsługują tzw. „deep linki” tzn może Pan na swojej stronie zrobić własny opis i zdjęcia, a potem dać przycisk „rezerwuj” i podlinkować w nim propozycję – tam Internauta wybierze już termin/lotnisko itp. Problem opisów w systemach rezerwacyjnych jest dość rozległy. Z punktu widzenia klienta często jest nieczytelny albo zawiera „slang” branżowy (np. infant, AI). Po drugie, zazwyczaj nie jest formatowany co znacznie utrudnia jego czytanie. Od strony technicznej – ponieważ pojawia się na wielu stronach sprzyja zjawisu zwanym w wyszukiwarkach „duplicate contetn” co powoduje obniżenie widoczności stron zintegrowanych z takimi systemami (za pomocą API, przez zwykłe iframe raczej to nie grozi), opis ten jest również mało sprzyjający SEO.

      Touroperatorzy raczej nie mają tutaj wielkiego pola do popisu, bo są użytkownikami systemu (a to system daje możliwości lub ogranicza). Większość systemów (np. merlinX, booking.com) można integorwać ze stroną za pomocą API co powoduje, że właściciel strony sam decyduje o tym, co i w jaki sposób zostanie zaimportowane z systemu (oraz czy i w jaki sposób zostanie wyświetlone na jego stronie). Niestety, integracja po API wymaga nakładów na IT/programowanie.

      Najprostszym rozwiązaniem jest stosowanie opisanych wyżej „deep linków”

  56. Monika napisał(a):

    Witam, chciałabym otworzyć biuro agencji turystycznej. Chciałabym dostać dotacje z UP. Mam pytanie, jak pozyskać umowy z organizatorami turystycznymi? Wszędzie jest napisane, że nawiązują oni umowy zazwyczaj z firmami z jakimś doświadczeniem… więc jak zacząć? bez doświadczenia, skoro firma dopiero powstaje? Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Moniko, jednym ze sposobów może być podpisanie umów franczyzowych (wakacje.pl, urlopy.pl, travelplanet.pl – w zasadzie każdy portal ma taką wersję współpracy). Dodatkowo otrzymuje Pani także wsparcie marketingowe i merytoryczne – proszę porównać kilka ofert dla lepszego obrazu. Niestety, w tym momencie na rynku to jedyny sposób na zawiązanie współpracy z dużymi, znanymi markami turystycznymi dla nowopowstałego biura.

  57. Ewa napisał(a):

    Witam Panie Rafale,

    Chciałabym oprowadzać / obwozić turystów zagranicznych po mojej miejscowości na zasadzie kilkugodzinowych wycieczek. Moja miejscowość nie jest jakoś wyjątkowo atrakcyjna turystycznie, ale jest kilka ładnych miejsc, być może ciekawych dla zagranicznego turysty. Jest położona 30km od 800tys miasta, które moim skromnym zdaniem wyjątkowo atrakcyjne też nie jest. Byłby to po prostu wypad na wieś na parę godzin.

    Przejrzałam ustawę o usługach turystycznych. Nie chodzi mi o wielki interes, może kilka osób tygodniowo, jeżeli się chętni znajdą. Myślałam głównie o studentach z wymiany, młodych turystach. Przeszukałam „cały internet” i wygląda na to, że nikt w moim regionie nie organizuje podobnych wypadów.

    Czy na podstawie r.2 art.4.4 mogłabym prowadzić takie wycieczki, pobierając „napiwki” a nie opłaty?
    („4.Nie wymaga uzyskiwania koncesji niezarobkowe organizowanie wycieczek i imprez turystycznych przez organizacje, stowarzyszenia, szkoły, kościoły i inne związki wyznaniowe oraz kościelne osoby prawne dla swoich uczniów, członków lub wyznawców)”

    Dodam, że w mojej miejscowości istnieje stowarzyszenie, w którego statucie jest poszerzanie grona miłośników i sympatyków regionu i upowszechnianie wiedzy o historii miejscowości.

    Nie staram się omijać przepisów, jednak biorąc pod uwagę mój skromny program, nie chcę ponosić ogromnych kosztów, z którymi wiąże się touroperatorstwo.

    Bardzo proszę o opinię czy wg Pana moja interpretacja ustawy jest błędna.

    Z góry dziękuję i pozdrawiam

    Ewa

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Ewo, do interpretacji ustawy lepszy były doradca podatkowy (albo prawnik – bez wiedzy prawniczej trudno je zrozumieć).

      Z opisu Pani sytuacji i wnioskowania wynika, że wycieczki będą dla obcych osób a nie dla uczniów, członków stowarzyszenia czy wyznawców związku wyznaniowego co w praktyce oznacza konieczność uzyskania koncesji i stosowne wpisy.

      Chyba, że… założy Pani stowarzyszenie (podobnie jak stowarzyszeniem jest PTTK) i jego członkowie (wpłacają składkę członkowską zamiast płacenia za wycieczki) będą uczestnikami wypraw. To kłopotliwe w przypadku turystów zagranicznych, ale możliwe do realizacji od strony podatkowo-formalnej. O szczegóły może Pani zapytać dowolnego doradcę podatkowego.

  58. Dawid napisał(a):

    Witam ponownie Panie Rafale.

    Mógłby Pan wyjaśnić na jakiej podstawie Agent rozlicza się z przychodu z US?
    Czy agent musi być Vat-owcem, żeby wystawić faktury na prowizje dla touroperatora, na podstawie których będzie mógł się rozliczyć z Urzędem Skarbowym? Czy można nie podlegać opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług (VAT), prowadzić Książkę Przychodów i Rozchodów, wystawiać touroperatorowi jakiś pisany rachunek na podstawie którego będzie widoczny wpis w Książce i odprowadzać tylko podatek dochodowy(19%).

    Będę prowadził działalność przy czym jestem zatrudniony na Umowę o pracę. Będzie to agencja tylko internetowa. (nie wiem czy to ma znaczenie w tym o co pytam, dlatego postanowiłem napisać odrazu)

    Dziękuję i uprzejmie proszę o odpowiedź
    Pozdrawiam
    Dawid

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Dawidzie, o sposób rozliczenia proszę zapytać w biurze księgowym albo u doradcy podatkowego w Pana okolicy. Piszę o tym dlatego, że osoby te są w stanie dobrać dla Pana najwygodniejszy sposób rozliczenia (także od strony finansowej). W praktyce pisał o tym Jarek komentarz wyżej.

  59. Paulina napisał(a):

    Witam,
    Czy udzieli mi pan kilka wskazówek – jak przyciągnąć potencjalnych klientów do biura? Jesteśmy agentami i organizatorami. Chcielibyśmy zwiększyć naszą sprzedaż agencyjną. Punkt w którym mieści się nasze biuro wydaje nam się bardzo dobry, w centrum miasta, w pobliżu ważny węzeł komunikacyjny, chodnikiem przed biurem przechodzą setki ludzi. Jednak do biura wchodzą rzadko… i to jest nasz podstawowy problem – jak sprawić aby ludzie wchodzili do biura?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Paulino
      Najważniejsza wskazówka – przestać siedzieć w biurze i wyjść do klientów. Tam gdzie jest ich najwięcej. Wybierzcie jakąś grupę docelową (obozy językowe? wakacje dla seniora?) i porozmawiajcie z tą grupą w miejscach, gdzie są osoby mogące podejmować decyzje (rodzice przed szkołą, uczestnicy uniwersytetów trzeciego wieku). Zobaczycie czego im potrzeba i czego szukają. Później przygotujcie ofertę dla tej grupy (SPERSONALIZOWANĄ) i promujcie ją zarówno offline – w miejscach, których wspomniałem – jak i online – przez content marketing – treści pokazujące wartość płynącą z tej oferty i zakupu u Was (lokalnie, na miejscu). Inne formy reklamy opisałem w komentarzach powyżej.

      Podsumowując – tylko marketing ekspercki („jestem ekspertem jeśli chodzi o wycieczki dla seniorów” itd.) może się dzisiaj sprawdzić jako skuteczny i trwały kanał reklamowy, który przyprowadza regularnie klientów do biura podróży.

  60. Zofia napisał(a):

    Oprócz IATA jakie licencje potrzebuję aby sprzedawać bilety lotnicze, autobusowe, PKP i ubezpieczenia?
    Będę wdzięczna za odpowiedż?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Gdy sprzedaż odbywa się przez pośrednika (hurra.pl, voyager.pl) to nie są potrzebne żadne licencje jeśli chodzi o bilety lotnicze, promowe czy PKP.

  61. Justyna napisał(a):

    Witam, prowadzę w Krakowie od ponad dwóch lat agencję ubezpieczeniową – biznes dobrze się rozwija, ale cały czas szukamy pomysłu na dodatkowy przychód. Jako, że mamy sporą bazę stałych klientów, biuro podróży to chyba niegłupi pomysł, ponieważ nie wymaga dużych nakładów (biuro już mamy). Pisał Pan, że duże biura podróży mogą być niechętne do podpisywania nowych umów – moje pytanie brzmi, czy jest możliwość „podpięcia” się pod istniejącego już większego agenta? Pytanie wynika z doświadczeń ubezpieczeniowych – niektóre firmy nie przyjmują nowych agentów tylko przekierowują ich do dużych agencji, zdejmując z siebie obsługę ich – pytanie czy w turystyce funkcjonuje podobna praktyka?

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Justyno, takie „podpięcie” się to dobre remedium na tą niechęć dużych biur. Zwykle ma ono postać franczyzy i w swojej propozycji mają to zarówno duzi (wakacje.pl, travelplanet.pl) jak i mniejsze (np. urlopy.pl). Wszystko zależy od konstrukcji umowy i zakresu współpracy (a także nakładów finansowych i zobowiązań). Przy analizie pomocny może być portal franchising.pl.
      Praktyka, którą przywołuje Pani z branży ubezpieczeniowej także tutaj występuje, ale w różnych „konfiguracjach” – np. w przypadku biletów lotniczych albo współpracy z konkretnymi hotelami (jeśli Pani planuje).

  62. Tomek napisał(a):

    Witam
    Panie Rafale – ja znowu z drugiej strony czyli jako touroperator – jesteśmy na etapie wyboru systemu rezerwacyjnego do obsługi i jako organizator który do tej pory nie współpracował z agentami potrzebuję porady co wybrać. Najchętniej skontaktowałbym się z Panem bezpośrednio – proszę o informacje jak to zrobić.

  63. Katarzyna napisał(a):

    Witam. Od dłuższego czasu myślę o otworzeniu agencji turystycznej. Choć nie mam doświadczenia w tej branży, to zawód przedstawiciela handlowego podpowiada mi „otwórz”. Dodam, że chcę nawiązać współpracę z urlopy.pl. Chciałabym prosić o kilka informacji a mianowicie; ile maksymalnie mogę płacić za wynajem lokalu(swojego nie mam),aby mnie ta działalność nie przerosła. Ile w miesiącu powinnam sprzedać ofert,żeby funkcjonować? Czy może ktoś,kto zaczynał od zera podpowiedzieć o początkach działania i przede wszystkim sprzedaży i kosztach?
    Z góry dziękuję. Kasia

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Katarzyno, sądzę, że patrzysz na to od niewłaściwej strony. Najpierw zbadaj to, jaki masz potencjał rynkowy (ilu klientów jesteś w stanie zdobyć z biurem w takiej czy innej dzielnicy miasta, ilu z internetu) bo może okazać się, że lokalizacja nie ma tak istotnego znaczenia (właszcza, że większość ludzi i tak szuka imprez/biur podróży w Internecie). Odpowiedz sobie z jakimi touroperatorami UDA Ci się podpisać umowy i jakie prowizje procentowo są w stanie wypłacać (i w jakim terminie). Wówczas możesz oszacować poziom przychodów oraz zysków. Na tej podstawie będziesz mogła ocenić to, czy uda Ci się pokryć koszty i w jakim stopniu.

      To podejście jest o tyle słuszne, że w przypadku pracy agencyjnej musisz stosować takie ceny jak touroperator. Jego nie interesuje, czy masz drogie biuro w galerii handlowej, czy sprzedajesz w swoim mieszkaniu. Gdybyś sprzedawała produkty, na których cenę masz wpływ, wówczas możesz zacząć wyliczenia od poziomu kosztów, a potem dołożyć do nich narzut. W przypadku agencji lepszym wariantem jest wyjście od potencjału przychodów.

      Twoje pytanie „ile maksymalnie mogę płacić za wynajem lokalu” jest o tyle nietrafione, że możesz otrzymać odpowiedzi skrajne – i wszystkie będą dobre – bo ktoś płaci za wyspę w centrum handlowym w Warszawie 20 000 zł miesięcznie i dobrze zarabia, ktoś inny w małym mieście płaci tyle samo rocznie za cały lokal i także dobrze zarabia. Każda lokalizacja (miasto, ulice, centra handlowe) ma swoją specyfikę i trudno o jedną, klarowną odpowiedź.

      Przeczytaj wszystkie komentarze od początku, sądzę, że wiele wskazówek już się w nich znalazło.

  64. Ania napisał(a):

    Panie Rafale,
    Myślę o działalności opierającej się na organizowaniu wyjazdów dla studentów (z naciskiem na zagranicznych) oraz kolonii dla dzieci. Myślę, że na początek zaczęłabym od gwarancji ubezpieczeniowej na Polskę i kraje ościenne. Co Pan sądzi o takim pomyśle? Dodam, że wcześniej organizowałam takie wyjazdy w ramach działalności studenckiej, które cieszyły się bardzo dużą popularnością. Dodatkowo mam uprawnienia do nauczania języka angielskiego i hiszpańskiego, co sprawia, że kolonie przeze mnie proponowane są atrakcyjne. Mam konkretne pytania odnośnie formy prawnej działalności takiej firmy, a konkretniej wpisu do CEIDG. Czy istnieje w Polsce możliwość organizowania takich wyjazdów (bądź co bądź nie stricte oferowanych całemu gronu klientów) będąc wpisanym do bazy przedsiębiorców w innej działce niż organizator turystyki? Kolejne moje pytanie dotyczy opodatkowania takiej działalności, zakładając, że na początek będzie to malutka działalność. Na jakiś zasadach najlepiej się rozliczać?
    Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź!
    Pozdrawiam,
    Ania

  65. timm napisał(a):

    „ja zawsze korzystałem z serwisu booking.com, który ma dużą ofertę hotelową i dobre prowizje.”

    można wiedzieć jaka „rewelacyjną” prowizje daje Booking? przecież to nie jest system do pracy w biurze podróży to system b2c dla klienta z ulicy.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Ta rewelacyjna prowizja to 25% od prowizji naliczonej przez booking.com właścicielom obiektów, które zostaną zarezerwowane poprzez Twojego linka partnerskiego. Dlaczego uważam, że warto mieć tego rodzaju propozycję? Zawsze, w każdym biurze będą klienci, którzy wolą obsłużyć się sami. Albo wolą większy wybór – którego biuro akurat nie ma. W momencie, kiedy wysyłam ich za pomocą linka partnerskiego – także na nich zarobię jeśli złożą zamówienie. Dodatkowo daje to możliwość produkowania dobrego content marketingu (np. top 10 hoteli z aquaparkami z linkami partnerskimi) albo guide-toury w stylu „szlakiem winnic Toskanii”. W praktyce: sprawdziłem, podczas zimy 2004-2005 booking.com dzięki rezerwacjom kwater w Alpach przyniósł 1300 zł prowizji z klientów, którzy sami zarezerwowali tam pobyty za pomocą linków partnerskich. Bez tego programu tego zysku by nie było.

      PS. Nigdzie nie pisałem, ze Booking.com to system do pracy w biurze. A w praktyce nie jest także systemem obsługi B2C – wystarczy poświęcić kilka dni na analizę systemów typu GDS/OTA aby przekonać się, że można na nich (i swoim contencie na swojej stronie) zarabiać przyzwoite pieniądze (-naście tysięcy rocznie przy relatywnie niewielkim zaangażowaniu).

  66. Maciej napisał(a):

    Witam,
    Nie wiem skąd ma Pan takie informacje? Booking.com przydziela agentowi 2-3% prowizji w zależności od ilości sprzedanych hoteli w skali miesiąca. Zatem są to sprawy groszowe – to akurat doświadczyłem na własnej skórze, gdyż prowadzę agencję turystyczną i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Pozdrawiam.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Panie Macieju, proszę czytać ze zrozumieniem: 25% to jest wynagrodzenie liczone od prowizji jaką pobiera Booking.com od właściciela obiektu gdy rezerwacja dochodzi do skutku. To są oficjalne informacje opublikowane tutaj (pyt. Jaka jest struktura prowizji). Przykład: klient rezerwuje tydzień noclegów na Chorwacji za 600 EUR. Przeciętna prowizja Booking.com z tej rezerwacji to jest okło 10-25% – w zależności od warunków – ale załóżmy dla naszej kalkulacji że jest to 10% czyli 60 EUR. Od tej kwoty Pan, jako osoba polecająca uzyskuje 25% czyli 15 EUR (15*4=60 zł). Przy niezbyt czasochłonnym – ale dobrze prowadzonym content marketingu na stronie – zyski ze współpracy z Booking.com to kilkanaście tysięcy złotych rocznie – z doświadczeń własnych oraz biur, które korzystały z mojej pomocy (także franczyzowych).

      W praktyce, 15 EUR w stosunku do 600 EUR to 2,5% – więc tyle, ile Pan wspomniał. Jeśli to są dla Pana sprawy „groszowe” to proszę zestawić tę prowizję z „grubymi” touroperatorami, którzy oferują stawki na poziomie 5-7% i to przy bardziej skomplikowanej logistyce, wyższych kosztach administracyjnych i OSOBISTEJ obsłudze klienta, który i tak może to samo kupić w tej samej cenie (albo nieco niższej) na dużych portalach wakacyjnych. Dobrze skrojony content marketing w przypadku afiliacji z systemem GDS potrafi zarobić przyzwoite pieniądze. Inna rzecz, że niewiele biur taki marketing stosuje – woli polegać na materiałach generowanych „automatem” przez system rezerwacji (vide MerlinX) albo ślęczeć przed Excelem w nadziei, że ktoś wejdzie do biura. Lepiej jest wziąć sprawy w swoje ręce i korzystać z możliwości jakie daje Internet i klienci „Zosie-samosie”, którzy wolą rezerwować wszystko samodzielnie.

  67. timm napisał(a):

    To są groszowe prowizje:) W głowie mi się nie mieści jak można pracować na systemach typu booking , hrs .
    Do pracy w biurze powstały dedykowane systemy rezerwacyjne typu b2b na rynku jest ich kilku – dostawcy bezpośredni lub wholeselerzy mający w swojej ofercie kilkunastu dostawców bezpośrednich.
    Przykładem takiego systemu jest np Merigo , Transhotel – agent – biuro podróży pracuje na stawkach FIT i rozlicza się po kwotach netto co daje mu możliwość uzyskania elastycznej prowizji rzędu 10-30% od każdej rezerwacji.Oczywiście stawki są dużo niższe niż w systemach otwartych typu booking. Dodatkowo prowizje zostają natychmiast w biurze a nie czeka się na nie po kilka miesięcy.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Timm, zamysłem jest wykorzystanie narzędzia, które umożliwi zarabianie za pomocą content marketingu biura w ŁATWY sposób (w przypadku Booking.com to banalnie łatwy sposób – wystarczy wkleić kod wyszukiwarki albo – co uważam za lepsze rozwiazanie – link partnerski do konkretnego hotelu opisanego w naszym artykule na stronie biura). Musisz pamiętać, że WIĘKSZOŚĆ internautów w ogóle nie skontaktuje się z Tobą będąc na Twojej stronie. Dlaczego więc na nich nie zarabiać? To zwykłe marnotrawstwo.

      Nie stoi to oczywiście na przeszkodzie, aby korzystać z systemów B2B (pokazałem w artykule kilka przykładów np. konsolidator lotów czy promy) w sytuacji, gdy klient kontaktuje się z biurem.

      PS. O ile wiem, Transhotel miał spore problemy finansowe (zadłużenie, postępowanie układowe).

  68. timm napisał(a):

    Moja opinia jest troszkę inna , dodawanie na stronie swojego biura podróży przekierowania- wyszukiwarki do booking jest błędem.
    Klient raz , drugi zrobi rezerwacje poprzez biuro a potem skorzysta bezpośrednio z booking.
    Dlatego agent niejako za darmo robi reklamę i całą robotę za booking. A na koniec paradoksalnie będzie tracił klientów.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Timm, rozumiem. Moje wskazówki wynikają z moich doświadczeń oraz firm, którym doradzałem w sytuacji, gdy ilość klientów odwiedzających biuro sukcesywnie maleje (z wielu powodów, także powszechnego dostępu do ofert w Internecie). Z tych doświadczeń wynika, że:
      1. rosnące nakłady na marketing tradycyjny (ATL) nie zwiększają liniowo liczby klientów
      2. rosnące nakładny na marketing BTL (Internet) BEZ odpowiednio prowadzonego content marketingu także nie dają twałych i satysfakcjonujących rezultatów.
      (oczywiście ceteris paribus inne czynniki takie jak wiedza, lokalizacja biura itd).

      Dodatkowo:
      3. Niezależnie od nakładów, większość potencjalnych klientów, którzy mieli kontakt z reklamą (ATL, BTL) nigdy nie skonwertuje na klientów (z wielu różnych powodów, np. konkurencji, zmiany planów itp.).
      4. Proces podejmowania decyzji o wyjeździe jest wielokrokowy i zależny od decydentów (np. wspólna decyzja małżonków i dzieci oraz firm, w których pracują /plany urlopowe/) co sprawia, że ponownie zmniejsza się liczba konwersji (zakupów) bo w tym wydłużonym czasie klienci nadal są obiektem zainteresowania propozycji konkurencyjnych.
      5. W przypadku stron internetowych konwersja (kontakt z biurem, rezerwacja bezpośrednia przez IBE) jest minimalna – w pewnych grupach docelowych ludzie wolą wszystko zrobić samodzielnie i nie potrzebują wiedzy doradcy.

      To sprawia, tym lepiej jest być na każdy z możliwych sposobów tuż obok klienta:
      1) gdy jest w biurze, pisze maile, dzwoni – budować pozycję eksperta i rzetelnego partnera
      2) gdy nie oczekuje i nie chce bezpośredniego kontaktu – podawać mu wartościowe dla niego informacje (content marketing) z „utopionymi” w tych informacjach linkami referencyjnymi.

      10-15 lat temu zgodziłbym się, że kierowanie ludzi na serwisy parnerskie jest strzałem w kolano – bo klient odejdzie i już nigdy nie wróci. Ale dzisiaj to jest bezcelowe i bezsensowne, ponieważ jeśli ów klient jest zdeterminowany i pewny siebie to i tak ominie biuro (sprawdzi oferty u brokerów podobnie jak ma to miejsce na rynku usług kurierskich). Dzisiaj trzeba mu pomóc podjąć najlepszą możliwą decyzję i sprawić, by poczuł się z tą decyzją dobrze. Nawet, jeśli oznacza to minimalny zysk (albo jego brak) – bo tylko wówczas pojawia się szansa na konwersję w przyszłości i zysk z marketingu poleceń.

      Prezentujemy różne podejścia – i to dobrze, bo to oznacza, że ten sam biznes można realizować na dziesiątki sposobów – a klient wybierze ten, który jest dla niego lepszy i wygodniejszy. Dziękuję Ci za komentarze i rzeczową polemikę!

  69. Ania napisał(a):

    Dzień dobry.
    Lada moment otwieram agencję turystyczną. Zastanawiam się, jak wygląda sprawa rozliczeń w takim biurze. Jak wygląda to „przekazanie” pieniędzy za wycieczkę Touroperatorowi? Czy są one jakoś ewidencjonowane w moich rozliczeniach?
    Nie wiem, czy występuje konieczność bycia przeze mnie płatnikiem VAT. Bo jest duża różnica w tym, czy ja faktycznie przepuszczam przez swoją działalność tylko prowizję od sprzedanej imprezy, czy też całą kwotę.
    Męczy mnie też jeszcze jedna kwestia. Nie wiem, czy wcześniej już na ten temat coś było, a jeśli się to już przewinęło to przepraszam za powtórzenie. Czy jako agent muszę posiadać kasę fiskalną? Widziałam taki zapis w jednej z umów agencyjnych.
    Byłabym bardzo wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedź.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ania

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Aniu, sprawdź w komentarzach pod tym artykułem. Odpowiedzi na stawiane przez Ciebie pytania są już opublikowane od dość dawna (istotnie przepisy się w tej materii nie zmieniły).

  70. Krystyna napisał(a):

    Dobry wieczór,
    Czy kaucja płatna dla Touroperatora, przy podpisaniu umowy, w razie jego upadku jest raczej zwracana, czy będzie problem? Są to kwoty np. 30 000 pln.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Pani Krystyno, generalnie tak (na tym polega kaucja) ale to zależy od zapisu umowy. Praktyka – w przypadku upadłości – może być jednak zupełnie różna (i zwykle jest). Kaucje nie są środkami na wydzielonych akredytywach więc często są zajmowane przez firmy albo kwalifikowane do zwykłych środków obrotowych.

  71. Magdalena napisał(a):

    Witam serdecznie !

    Od dłuższego czasu myślę o założeniu agencji turystycznej – ale raczej na zasadzie franczyzy.
    Mieszkam w mieście, w którym jest około 40 tyś mieszkańców i już trochę jest Biur i agencji, niektóre od wielu lat Niektóre zostały założone w ostatnich dwóch latach ( Itaka, wakacje pl.) inne to urlopy. pl, my travel i dodatkowo 3 inne punkty działające od dłuższego czasu i również mające ugruntowaną pozycję. Ponadto po przeglądzie ofert wydaje się, że wszystkie punkty łącznie oferują wszystko od wycieczek zagranicznych, samolotowych, autokarowych po wycieczki kilkudniowe dla szkół. Jednakże od 2 lat moje myśli krążą tylko wokół tego i widząc powstające kolejne punkty dopada mnie pesymizm związany z tym, że tego już jest za dużo i nie miałabym żadnych szans plus dodatkowo nie mam w nikim wsparcia a z drugiej strony bardzo chciałabym… i jest wiele motywacji we mnie.

    Stąd mam kilka pytań, które nurtują mnie od dawna:

    Czy jest jakaś szansa na powodzenie pomimo takiej konkurencji?
    I czy obecna sytuacja na świecie dodatkowo zmniejsza szanse na powodzenie, gdyż klienci rezygnują z tych tańszych opcji Egipt, Turcja, Tunezja? Czy jednak tendencja jest taka, że mimo wszystko wybierają droższe i inne opcje?
    Czy w obecnym 2015 roku Biura uzyskały satysfakcjonujące rezultaty?
    Czy franczyza jest dobrym pomysłem? i w jakimś stopniu istnieje większe prawdopodobieństwo powodzenia?
    Czy początkowo posiadanie wyłączenie strony internetowej bez stacjonarnego Biura może przynieść jakieś zyski? Czy lepiej odrazu zdecydować się na Biuro stacjonarne.
    Czy faktycznie przez pierwszy rok a nawet i dwa do Biura/agencji wyłącznie się dokłada – jest wiele takich opinii – pytam się w celu oszacowania kosztów.
    Czy pomimo takiej konkurencji jest szansa,że danemu franczyzodawcy uda się podpisać umowy z największymi Biurami abym mogła sprzedawać ich wycieczki?

    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź chociaż na niektóre pytania, gdyż niebawem będę musiała podjąć decyzję co do mojej obecnej pracy.

    Z góry dziękuje !
    I pozdrawiam serdecznie
    Magdalena

  72. Piotr Sylwester napisał(a):

    Witam serdecznie.
    Mieszkam od 12 lat w Mongolii. od zeszlego roku prowadze
    firme turystyczna w Ulanbator, narazie mielismy niewiele klijentow
    i tylko z Azjii, Japonii i korei.Robimy wycieczki po calej Mongolii.Jestem bardzo zainteresowany pozyskac
    turystow z Polski od tego roku ,tylko niewiem jak zareklamowac swoja firme i do kogo najlepiej sie zwrocic w Polsce?
    Pozdrawiam

  73. anita maria napisał(a):

    Panie Piotrze ja jestem zainteresowana.To moze byc ciekawe.
    Mieszkam w UK.
    ichigo@poczta.onet.pl

  74. Tobiasz napisał(a):

    „W” Chorwacji, Chorwacja to nie wyspa. A tak w ogóle to bardzo przydatny artykuł.

    • Rafał Mróz napisał(a):

      Rzeczywiście, to mój błąd, choć popełniam go całkowicie świadomie (jak wiele innych, które w rozmowach potocznych dają wyraz mojemu lachowskiemu pochodzeniu).
      W kwestiach językowych – to czemu pisze się „na Słowację” „na Litwę” ale „do Niemiec” i „do Rosji” odsyłam do PWN. I do wypowiedzi prof. J. Bralczyka, która tam jest.
      W Małopolsce która jest kuluturowo związana z Chorwatami i Chorwacją (tu interesująca dyskusja). I w ten sposób – w zgodzie ze zdaniem prof. Bralczyka, że „Decydują dawne zwyczaje.” ja zawsze używam określenia „na Chorwację” mimo, że jest ono niepoprawne wg Rady Języka Polskiego.

  75. Krzysiek napisał(a):

    Czy sprzedaż:
    – noclegów w hotelach, pensjonatach, domach wakacyjnych w Bułgarii,
    – wycieczek lokalnych w Bułgarii, realizowanych przez bułgarskie biura turystyczne, przez stronę internetową w Polsce to działalność, która powinna być realizowana przez agencję turystyczną?

  76. Agnieszka napisał(a):

    Witam
    Świetny artykuł… daje do myślenia :) Jeśli można, to chciałam zapytać o taką rzecz. Od 20-lat pracuję zawodowo. Większość mojego życia przepracowałam w branży budowlanej jako handlowiec, specjalista ds. sprzedaży i marketingu, doradca techniczny, teraz kierownik administracji. (skończyłam Komunikację Społeczną) Od dłuższego czasu biję się z myślami co dalej, dlaczego nie otworzyć czegoś swojego, zacząć robić tego, co lubię, co przynosi satysfakcję. Uwielbiam organizować czas wolny sobie, jak i moim znajomym. Od lat wszystkie wyjazdy wakacyjne, weekendowe organizowałam sama dla większej grupy osób. Z przyjemnością spędzam czas na wyszukiwaniu odpowiednich noclegów, miejsc godnych odwiedzenia, lokalnych atrakcji, imprez itp itd. Nie wiem tylko jak to zacząć robić na większą skalę i mieć z tego pieniądze. Chciałabym pozyskać klientów również z zagranicy wykorzystując dotychczasowe kontakty. Nie bardzo wiem, jak to ugryźć od strony formalnej, gdzie znajdę przykładowe umowy (dla klientów i z dostawcami usług, bądź miejsc noclegowych) Jakie przyjąć formy rozliczenia- prowizja? Bardzo proszę o sugestie.

  77. Robert napisał(a):

    Witam Panie Piotrze,
    Chciałbym zasięgnąć Pana opinii, czy poniżej opisane działania można realizować w ramach działalności agenta turystyki:
    -przedstawianie oferty na stronie internetowej i rezerwacja noclegów wraz z wyżywieniem w obiektach hotelowych w Polsce na zlecenie klienta i następnie tam na miejscu jako np. oddzielna działalność np. szkoleniowa związana z organizowaniem wykładów i treningów sportowych
    – przedstawianie oferty na stronie internetowej i rezerwacja noclegów na zlecenie klienta w hotelowych obiektach zagranicznych.
    Czy w takich przypadkach klient powinien otrzymać umowę opisującą w/w usługi czy wystarczy, że otrzyma potwierdzenie rezerwacji z danego obiektu.
    Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź

  78. Dariusz napisał(a):

    Witam.
    Chcę otworzyć biuro turystyczne a raczej agencję turystyczna w związku z tym prosiłbym o poradę jak skontaktować się z touroperatorami i jak sformułować do nich zapytanie o współpracę? Chcę też być bardziej niezależny więc nie chodzi mi o franczyzę chcę iść dalej i być sam sobie Panem Proszę wiec Pana o pomoc i doradztwo w tej dziedzinie.
    Pozdrawiam i z góry dziękuje za udzielenie mi informacji.
    Darek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

*